Suburi – zapomniana metoda kihon

Nie będę sobą, jeśli na początku nie odejdę nieco od tematu… Dla wielu z nas życie toczy się w zamkniętej klatce, gdzie strażnikiem naszej wolności stały się koncerny oraz presja społeczna i medialna. Godzimy się na to, że cele i naturalne potrzeby życiowe sprowadzone zostały na manowce wymagań ergonomii, postępu i industrializacji. Coraz częściej przestrzeń naszej świadomości wypełnia natrętne myślenie, slogan nakazujący: “szybko, szybciej, jeszcze szybciej…”. Energia niezbędna do utrzymania jakości życia marnowana jest na poszukiwanie udogodnień i łatwych rozwiązań. W efekcie ani nie wypoczywamy, ani nie mamy dla siebie i bliskich więcej czasu wolnego, ani tym bardziej nie realizujemy swoich pasji i potrzeb. Globalne manipulacje, rzekoma demokratyczna wolność i rynek oparty o kapitalizm zabrały człowiekowi wybór własnej drogi… Pogoń za “króliczkiem” to intelektualna epidemia. Choroba, która uzależnia od pustych wartości, pozbawia zdrowego rozsądku i zamienia życie w handel. Kupić, sprzedać, zyskać… Na szczęście są jeszcze oazy, gdzie panuje rozsądek, a normalność i zwykły człowiek wygrywa z chorymi nakazami i prawami nowoczesnego bytu, miejsca pozbawione psychicznych krat i moralnej patologii. Wśród nich jest dojo – kuźnia wartości, która otwiera bramy ograniczeń, wyzwala kreatywność, wolność, dając przestrzeń życiową, czas i motywację do pracy nad sobą. Po latach błądzenia w budo dzisiaj w końcu wiem, że w sztukach walki nie ma szybkiej i prostej drogi. Banalne? Wszyscy o tym wiedzą, mówią i piszą. Przede wszystkim to nauczyciele sztuk walki dumnie obnoszą się, wygłaszając rozprawy, z których wylewają się prawa i zasady, wspominana jest etykieta tzw. reigi oparta na prawości i pokorze, sprawiedliwości i szacunku itd… Zazwyczaj jednak rozumienie tego, a tym bardziej realizacja pozostawia wiele do życzenia. W wielu przypadkach “nadmuchanych” wartości jest tyle, że wystarczyłoby nimi obdzielić całą populację i jeszcze starczyłoby dla obcych cywilizacji… Przykre jest to, że dotyczy to również nauczycieli tzw. sensei. O ile młody, początkujący adept może nie dostrzegać pewnych sytuacji, o tyle nauczyciel powinien tego strzec! Z pobłażaniem przyglądam się, czasami nie dowierzam, co dzieje się w niektórych klubach sztuk walki. Dominuje brudna i żałosna polityka, propaganda i pseudo klimat dojo… Parcie na “szkło”, chwalenie się organizacją staży i zgrupowań – w tym obwieszczanie ilości ćwiczących, kolekcjonowanie stopni i przypisywanie zasług, no i kategoryczne umieszczane wszystkiego w mediach społecznościowych, to dość częsta praktyka wśród klubów… W budo jest to co najmniej  niemoralne i bez wątpienia wcześniej lub później prowadzi do zguby. Czas wypełniony dużym nakładem pracy to jedyny sprzymierzeniec prowadzący do osiągania mistrzowskich umiejętności i zdobywania autorytetu. Jedną z większych zalet pasjonowania się budo jest fakt, że bardzo skutecznie zwalnia tempo życia. Redukuje poczucie “utraty czasu”, które jest jedną z największych zmór dla społeczeństw XXI wieku. Już sama nazwa dojo (tłum. długa droga) ukrywa w sobie żmudne i monotonne zdobywanie doświadczeń, wiedzy i umiejętności. Wiem, że odchodzę od tematu. Jednak jest to niezwykle istotne, szczególnie dla młodych pokoleń, które coraz częściej wabione i karmione są reklamą i propagandą. Piszę o tym, bo chciałbym pobudzić do refleksji w temacie poszukiwania wartości i jakości na drodze pasji budo… Chciałbym, żeby szczególnie młody człowiek zatrzymał się nad sensem uprawiania sztuki walki, która w żadnym razie nie jest towarem. Ostrzegam więc (o ile ma takie prawo), że trenowanie dla osiągania zysków i rozgłosu sprawi, że na końcu naszej drogi nie zostawimy nawet po sobie wspomnienia…

Niniejszy artykuł poświęcam dwóm zagadnieniom: w pierwszej kolejności będzie parę słów o japońskim mieczu. Drugą część poświęciłem praktycznym zagadnieniom szkolenia, tj. fragmentowi kihon aikiken tzw. suburi. Oba tematy są obszerne i nie pozwolą zmieścić się w ramach jednego artykułu. Stąd przedstawiam je tylko w zarysie.

Parę słów wprowadzenia do tematu japońskiego miecza. Historia militarna Japonii jest niezwykle bogata. Konflikty zbrojne i walka wręcz, towarzyszyły i kształtowały Japończyków przez wieki, a potrzeba skuteczności w walce napędzała postęp w kobudo. W efekcie kilkuset lat krwawych doświadczeń, japońskie rzemiosło wojenne osiągnęło perfekcję, rangę i prestiż. Dotyczyło to wielu aspektów: począwszy od tajemniczych metod wytwarzania broni, jakości używanych do tego materiałów, poprzez taktyczną i strategiczną wiedzę i imponujące umiejętności walki, a skończywszy na wysublimowanym artyzmie mającym odzwierciedlenie m.in. w sztuce wzornictwa rynsztunku. Obecnie każdy laik wie, że podstawowym uzbrojeniem samuraja była katana. Co ciekawe, niewielu zwraca uwagę na fakt, że swoim kształtem i właściwościami tnącymi bliżej jej do szabli, niż do miecza. Nie będę robił zamieszania i przyjmę ogólnie stosowane nazewnictwo – katana to miecz. Jeszcze do końca XIX wieku japoński miecz był w powszechnym użyciu. Postęp cywilizacyjny, ale przede wszystkim zmiany ustrojowe w Kraju Kwitnącej Wiśni pozbawiły katanę realnego używania. Warto wiedzieć, że edykt (zarządzenie) o zniesieniu miecza został wydany w Japonii przez rząd Meiji 28 marca 1876 roku. Najkrócej mówiąc zabraniał on ludziom, z wyjątkiem lordów, wojska i funkcjonariuszy organów ścigania, noszenia broni w miejscach publicznych. Po wprowadzeniu zarządzenia i “otwarciu” Japonii, właściwie wszystkie dziedziny kultury i sztuki Dalekiego Wschodu stały się obiektem zainteresowania zachodnich społeczeństw. Dla sztuk walki, jak i dla japońskiego miecza rozpoczęła się nowa era. Zachód skutecznie skorzystał z tego, że dalekowschodnie sztuki walki były tajemnicze, ciekawe i pożądane. Niesamowite historie i absorbujące uwagę legendy stały się okazją dla dodania zachodnim społeczeństwom świeżego animuszu. Przygasający militarny potencjał Dalekiego Wschodu, wykorzystany został przez Zachód do stworzenia nowej, uniwersalnej i niezwykle atrakcyjnej metody kształtowania człowieka. II Wojna Światowa na parę lat zatrzymała entuzjazm do budo. Ale już w latach 60-tych i 70-tych sztuki walki osiągnęły apogeum popularności. Dla budo rozpoczął się renesans. Poza egzotyką technik i paranormalnymi możliwościami mistrzów, uwagę przyciągał pozytywny wpływ sztuk walki na tężyznę społeczeństwa. W efekcie, sztuki walki – niegdyś nieznane i objęte tajemnicą – w formie rekreacyjnej lub sportowej lansowane były niemal w każdym kraju. Martial arts stały się bardzo modne i przebojem wchodziły do wszystkich ówczesnych mediów i sal kinowych. Rzesze napalonych na “nowe” ludzi wypełniało sale treningowe. Prawda jest taka, że wielu dzisiejszych mistrzów budo właśnie po seansach kinowych rozpoczynało przygodę ze sztukami walki…

W dzisiejszych czasach poza salami dojo, katana funkcjonuje właściwie wyłącznie jako eksponat i dziedzictwo kulturowe Japonii. Jest szczególnie uznanym dziełem sztuki płatnerskiej i częścią japońskiego dorobku artystycznego. Dzisiaj nie ma chyba żadnej japońskiej sztuki walki, która by w mniejszym lub więk­szym stopniu nie nawiązywała do tradycji miecza. Katana stała się symbolem, atrybutem zasad i wartości dla współczesnego budo, a w strefie warsztatowej uznana została za wzorzec technicznej perfekcji i błyskawicznych, wyprzedzających atak rozwiązań. Tradycję i warsztat techniczny katany znajdziemy w wielu stylach walki takich jak: katori shinto ryu, daito ryu, kage ryu, kashima shin ryu, nito ken, kenjitsu, kendo, iaido, battodo i iaijutsu. Z oczywistych powodów (poza specjalnymi testami cięcia, jap. tameshigiri) nie ma możliwości realnego sprawdzania możliwości katany lub przeprowadzania walk sparingowych. Stąd też techniki z użyciem miecza sformalizowane zostały głównie do układów i form ćwiczonych w tzw. kata, kumi tachi oraz suburi.

W aikido miecz również ma swoje honorowe miejsce. Tradycję podtrzymuje tzw. aikiken, przy czym katanę zastępuje drewniany miecz tzw. bokken. Nie chcę rozpisywać się skąd, gdzie i kiedy O’Sensei Morihei Ueshiba czerpał wiedzę, kształtując swój warsztat kenjutsu. Zainteresowanych odsyłam do lektury. Opisałem to dość rzetelnie w książce pt. “Bokken. Miecz w Aikido”. Aikiken to rozbudowana część aikido, dział technik z użyciem “treningowego” miecza. Istotne jest, że są to techniki zawierające elementy nie jednego stylu, lecz pochodzące z kilku różnych tradycyjnych szkół miecza. Nie zmienia to faktu, że ta wyjątkowa część aikido to wciąż jest aikido sensu stricto. Z tą różnicą, że wpisana została w historyczny kontekst kobudo – krwawą walkę z użyciem ostrej broni. Wiedza o tym, co mogło dziać się parę wieków temu w czasie starć, bitew i pojedynków pozwala łatwiej zrozumieć pod­waliny, tradycję, rytuały i techniki aikido. Trudno sobie wyobrazić realia pojedynku o życie z użyciem katany. Jeszcze trudniej wyobrazić sobie taką walkę w obliczu kilku atakujących. Techniki z bokkenem wprowadzają adeptów w świat starych i sprawdzonych w realnej walce strategii obronnych. W pojedynkach z kataną nie wystarczały same umiejętności techniczne władania bronią i sprawność ciała. Należało mieć “żelazne” nerwy i “czysty” umysł. Skuteczność korelowała z psychiką i opanowaniem ciała. Stawka była najwyższej rangi, bo było nią przeżycie. Japoński wojownik stając w obliczu śmierci musiał poradzić sobie z własnymi emocjami. Na zewnątrz ukrywał wszystko, co obnażyłoby jego słabości. Wewnątrz musiał być niezwykle silny i skoncentrowany. Wynik starcia odsłaniał walory mentalne, obnażał brak optymalnej reakcji i skutecznego działania taktycznego. Temat jest bardzo obszerny i bez wątpienia zasługuje na oddzielne i obszerne omówienie.

Wspomniane życie w zagrożeniu i nieustanna gotowość bojowa wymagały od samuraja systematycznego doskonalenia się w sztuce fechtunku. I tu zaczyna się temat drewnianego miecza. Codzienne ćwi­czenia z ostrą jak brzytwa kataną były co najmniej ryzykowne. Po pierw­sze, istniało zagrożenie utraty zdrowia, a nawet i życia. Po drugie, drogocenny miecz – do którego samuraj był niezwykle przywiązany – mógł być narażony na uszkodzenie. Skutkiem tego podczas doskonalenia umiejętności “szermierczych” świadomie zrezygnowano z używania katany. Realność ataku, zdeterminowana timingiem i dystansem, ćwiczona była z wykorzystaniem wspomnianego wcześniej drewnianego miecza tzw. bok­kena lub bokuto. Precyzja i elementy techniki ćwiczone były indywidualnie. Warto wiedzieć, że obie nazwy: bokken i bokuto w swoim znaczeniu są do siebie bar­dzo podobne z tą różnicą, że określenie bokken funkcjonuje częściej poza Japonią. Składają się na nie dwa człony wyrazowe. Pierwszy określa materiał z którego został wykonany, tj. boku, który oznacza drzewo lub drewno. Drugi człon – ken, tłumaczony ogólnie jako miecz lub to oznaczający dosłownie katanę. Tak więc, w pierwszym tłumaczeniu bokken to drewniany miecz, a w drugim bokuto to drewniana katana.

Tak więc bokken powstał wyłącznie dla celów praktycznego szkolenia, które dziś nazywamy treningiem. Kształtem i wymiarami ściśle nawiązuje do parametrów katany. Doskonalenie z bokkenem w wielu przypadkach było przykrym i bolesnym doświadczeniem. Niemniej jednak otrzymanie mocnego uderzenia drewnianym mieczem postrzegane było jako bezcenna lekcja pokory. Uważano, że twarde starcie z bokkenem było lekcją, która mogła uratować życie w realnej walce. Stłu­czenia i siniaki obnażały błędy w technice i taktyce walki. Warto pamiętać o wzmiankach historycznych, które dowodzą o tym, że bokken jest prawie tak stary jak katana. Wiemy z różnych doniesień, że towarzyszył mieczowi nie­mal od samego początku jego istnienia. Choć zawsze był obecny, to jednak największy popyt na drewnianą broń rozpoczął się wraz ze wspomnianym wcześniej oficjalnym zakazem noszenia katany. Dzisiaj bokken w aikido jest metodą dla zrozumienia zasad aiki. To dział bardzo trudny, który nie toleruje żadnych błędów i obnaża mentalne słabości. Techniki ćwiczone według zasad rodem z pola walki sprawiają, że sztuka aikiken jest niezwykle wymagająca nie tylko w strefie taktyki i warsztatu technicznego, ale przede wszystkim w strefie psychicznej. Temat “rzeka”… W pracę z bokkenem wpisane są pewne zasady. Jest ich wiele, a ich zrozumienie wymaga praktyki. Najbardziej istotną jest zasada tzw. kontroli linii centralnej, która krwawe starcia i smak zwycięstwa zastępuje bezkontaktowym rozstrzygnięciem. Ów linia to pojęcie teoretyczne, które pełni rolę testu dla po­ziomu praktycznych umiejętności władania bokkenem. Właściwe kontrolowanie linii centralnej polega na stałej kontroli sytuacji (walki) i  dążeniu do zakończenia swojej akcji. Weryfikacji i uwadze podlegają również inne walory, m.in.: perfekcja techniczna i bliskość osiągania celu, optymalna (wyprzedzająca) reakcja tzw. timing, dynamika, płynność i rytm akcji obronnej, narzucenie własnej taktyki, przemieszczanie dla utrzymania bezpiecznego dystansu, mobilność i równowaga pozycji… czyli wszystko to, co decyduje o uzyskaniu przewagi w konfrontacji na miecze. Ilość różnych elementów technicznych, ich warianty i kombinacje w układzie uke-tori oraz układy formalne tzw. kata mogą początkowo zniechęcić nawet najbardziej ambitnego. Początkujący adept aikido zanim zacznie doskonalić się w sztuce miecza powinien otrzymać odpowiedź na pytanie: od czego mam zacząć? Mam tu na myśli metodyczny sposób postępowania, który należy przyjąć w celu efektywnego doskonalenia się w sztuce włada­nia bokkenem. Zdaniem wielu doświadczonych mistrzów dla rozpoczęcia studiów nad aikiken, niezbędne jest obycie, czy jak kto woli wyczucie miecza i opanowanie umiejętności precyzyjnego cięcia. I właśnie temu służą podstawowe formy suburi. Trening suburi jest trudny i bez wątpienia zajmuje bardzo ważne miejsce w hierarchii metod doskonalenia się w aikido. Metoda suburi wymaga pokory i dystansu w stosunku do swoich umiejętności. Nawet mistrzowie z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem cyklicznie wykonują suburi. To metoda dla wszystkich adeptów bez względu na poziom zaawansowania w sztuce walki. Przeciętny początkujący aikidoka nie jest w stanie dostrzec wszystkich szcze­gółów, które składają się na jakość techniczną suburi. Stąd podstawowym zabiegiem metodycznym – oprócz analitycznej tzw. fragmentaryzacji zadania – jest rezygnacja z szybkich ruchów. Często określa to tzw. kihon, czyli dokładne i wolne wykonywanie zadania ruchowego, fragmentu techniki lub nieskomplikowanego koordynacyjnie ruchu. Nie zawsze musi to być metoda pozbawiona dynamiki ruchu. Celem jest szczegółowa analiza założeń techniczno-tak­tycznych oraz przyswajanie fragmentów podstawowej wiedzy i umiejętności. W żadnym wypadku kihon nie polega na powtarzaniu zaawansowanych technik. Przeciwnie, forma zaawansowana zostaje rozłożona na pojedyncze istotne elementy podstawowe. Kihon uwa­żany jest za bazę metodyczną we wszystkich japońskich sztukach walki, a suburi jest jego częścią.

Niestety, suburi dzisiaj należy do grona zapominanych metod samodoskonalenia i coraz rzadziej stosowana jest w aikido. Powodów rezygnacji jest kilka. Spotkałem się na przykład z tym, że wielu adeptów aikido nawet nie wie o jej istnieniu. Inni uważają suburi za metodę banalną, niepotrzebną i zabierającą czas. Pomijam już fakt, że są szkoły które w ogóle nie uznają stosowania broni w aikido, a co za tym idzie nie doskonalą elementów aikiken lub aikijo. Cóż, trzeba to przyznać suburi wymaga cierpliwości i samozaparcia. To stara szkoła wymagająca rutynowego podejścia i szukania satysfakcji w monotonnym powtarzaniu cięć i pchnięć mieczem. Niemniej jednak wykonywane w tysiącach powtórzeń niesie ze sobą wiele korzyści. Warto je znać. Między innymi metoda suburi kształtuje umiejętność wykorzystania potencjału ciężaru ciała, automatyzuje “krótki” i “liniowy” ruch, kształtuje odruchy, nawyki i reakcje obronne ciała – co istotne, nie tylko z użyciem miecza. Rytmiczny balans, czyli ruch “bujania” w kierunkach przód-tył pozwala odczuć potencjał hara i siłę własnego ciężaru ciała. Niezbędna dla prawidłowego wykonania suburi – płynność i koordynacja ruchu, zmusza do redukcji napięć mięśni obręczy barkowej i kończyn górnych. Co więcej, wysiłek towarzyszący suburi kształtuje rytm dla właściwego oddychania, a indywidualna forma sprzyja budowaniu wewnętrznej ciszy. Wszystkie te aspekty pracy ciałem z użyciem miecza mają jeden wspólny mianownik. Istotą suburi jest opanowanie umiejętności precyzyjnego zadania cięcia, a wykładnią tej zdolności jest powtarzalność. Jest wiele dziedzin gdzie liczy się precyzja i konsekwencja w utrzymywaniu dokładności wykonywanego zadania. Należą do nich m.in. różne dyscypliny sportowe np. łucznictwo, snooker, tenis, boks, dart, strzelectwo itd… Każdy rzut, uderzenie czy strzał ma ogromne znaczenie dla ostatecznego wyniku. Zdaję sobie sprawę, że porównywanie sztuk walki do sportu jest co najmniej trywialne. Wielu adeptów sztuk walki jak ognia boi się tych zestawień. Niemniej jednak ów porównania pozwolą być może przełamać niechęć i dostrzec zalety suburi tym, którzy nie widzą sensu stosowania lub nie znają tej metody. Tak więc podobnie jak w wymienionych dyscyplinach jest w aikiken. Liczy się stuprocentowa precyzja w osiąganiu mieczem celu, co najważniejsze za każdym razem i w każdym wyprowadzonym cięciu. Sens metodyczny jest taki sam dla strzelca, który oddaje niezliczone ilości strzałów, boksera, który do znudzenia powtarza “punktujące” ciosy proste, jak i aikidoki, który doskonali precyzję i powtarzalność cięcia wykonując setki suburi.

Skupię się wyłącznie na przedstawieniu podstawowego cięcia tzw. shomen uchi, kiri suburi waza (ilustracja 1). Shomen uchi to praca nad umiejętnością zachowania kontroli własnego ciała i działań w strefie mentalnej. Wspominałem wcześniej o aspektach metody. Przypomnę je raz jeszcze. Suburi wyzwala prawidłowe oddychanie, kształtuje stabilność pozycji, umiejętność wykorzystania w natarciu masy i balansu ciała, umiejętność redukowania napięć mięśniowych tzw. czucie mięśniowe, koncentracja i wyciszenie emocjonalne – tzw. we­wnętrzna cisza oraz kontrola wzrokowa otoczenia. To nie wszystko. Shomen uchi suburi to również doskonalenie elementów techniki podstawowej m.in. spo­sobu uchwytu miecza i ustawienia bokkena względem ciała. Przez pierwsze 2-3 lata nauki Shomen uchi suburi zajmuje większą część trenin­gów z bokkenem. Mimo, że forma pracy nie wymaga obecności nauczyciela, bezwzględnie co jakiś czas postęp w suburi powinien być poddany ocenie mistrza. Sta­nowczo odradzam początkującym uczniom samodzielny trening, bez wskazówek otrzymywanych od nauczyciela. Niestety ćwicząc samodzielnie można popełnić wiele błędów, które w przy­szłości trudno będzie wyeliminować. Ciężko jest skorygować coś, co utrwalało się latami. Błędy zamienione w nawyki mogą skut­kować m.in. niedoskonałością techniczną np. brakiem właściwego uchwytu bokkena, czy nieznajomością interpretacji historycznej, np. nieprecyzyjnego cięcia zadawanego dodatkowo w niewłaściwe okolice ciała, czy błędnym wyborem taktyki obrony, np. nielogicznym przemieszczaniem ciała w sytuacji kilku atakujących uke. Systematyczność, uważna obserwacja nauczyciela i koncentra­cja na zadaniu to gwarancja stałego postępu. Pierwsze miesiące treningu są jednak niezwykle mozolne i pełne różnych przeszkód w nabywaniu umiejętności shomen uchi. Między innymi duży problem stanowi sposób trzymania i wprawianie broni w ruch. Inaczej mówiąc bok­ken wręcz przeszkadza podczas wykonywania zadania. Na domiar złego, duża ilość ćwiczeń daje relatywnie niewielki efekt w kształ­towaniu własnej techniki i zniechęca do pracy. Cóż, takie są sztuki walki. Praktyka wskazuje, że dla nabrania biegłości w posługiwaniu się bokkenem powinno wykonywać się codziennie sesję z około 500-600 powtórzeń suburi. Nie każdego adepta aikido stać na poświęcenie 30 – 40 minut czasu, nie wspominając o wy­siłku, który temu towarzyszy. Równie ważne w doskonaleniu suburi jest opanowanie emocjonalne. Oba zagadnienia, tj. trening techniczny i mentalny idą ze sobą w parze. Brak koncentracji ogranicza możliwości fi­zyczne człowieka. Między innymi zaburza koordynację ruchową. Strefa mentalności to niezwykle ważny i jednocześnie trudny aspekt treningu. Nauka wymaga cierpliwości, a czas niestety nie jest jej sprzymierzeńcem. Gdy widzę pośpiech i brak dokładności w wy­konywaniu suburi, przerywam zajęcia i przypominam w jakim stanie powinien być umysł ćwiczącego. Dość dobrze obrazuje to stan koncentracji, jaki musimy osiągnąć podczas na­wlekania nici przez ucho igielne. Podobnie jest w aikiken. Precyzja ma pierwszeństwo przed siłą, a właściwa koordynacja nad szybkością ruchów ciała.

Suburi to kihon, którego głównym celem jest koordynacja techniki miecza z balansem ciała, poprawa właściwego chwytu rękojeści, wzmocnienie stabilności pozycji, korygowanie prze­mieszczeń ciała, a także osiągnięcie lepszej precyzji technik mie­cza. Ważne jest, aby do praktyki suburi podejść z odpowiednim nastawieniem, tj. doskonalenia się w aspekcie pracy ciała (balansu), a nie wizją osiągnięcia szybkości cięć. Efektem takiego działania jest lepsze panowanie nad bronią oraz koordynacja oddechu z dynamiką ciała i miecza. Suburi polega na wielokrotnym powtarzaniu jednego elementu techniki natarcia. W formy zaawansowane mogą być wplatane również inne ele­menty np. obrony. Każde powtórzenie powinno odbywać się według tego samego schematu działania. Wdech – przygotowanie natarcia, wydech – natarcie i jego zakończenie, pauza – korygowanie pozy­cji, chwytu i wyciszenie. Ten sposób wykonywania suburi nadaje rytm, który przy odpowiednim sposobie oddychania wprowadza w stan zbliżony do transu. Możemy mówić o kilku wariantach suburi. Różnice wynikają z po­ziomu trudności (np. stosowania przemieszczeń ciała, zmian kie­runków natarcia oraz różnorodności płaszczyzn, linii i poziomów, po których poruszać się będzie klinga miecza). Dla początkujących adeptów są to przede wszystkim cięcia i pchnięcia wykony­wane w płaszczyźnie pionowej. Na tym poziomie umiejętności, podczas suburi nie przemieszczamy się i utrzymujemy stały kierunek do przodu. Dalej pojawiają się trudniejsze warianty wykonywane w pozostałych dwóch płaszczyznach, tj. diago­nalnej oraz horyzontalnej. Łączą one techniki z przemieszczaniem ciała i bez zmian kierunku (przód – przód) oraz zmianami kierunków (przód – tył). Ostatnią grupę, przeznaczoną dla najbardziej zaawansowanych adeptów aikiken, stanowią tech­niki wykonywane w schemacie czterech linii, tzw. shiho giri shomen uchi i ośmiu tzw. happo giri shomen uchi. Linie odzwierciedlają kierunki ataków. Po każdym suburi należy ustawiać szpic miecza w kierunku ataku-linii. Dzięki temu w praktyce z partnerem łatwiej będzie realizować kontrolę linii centralnej.

Shomen uchi to suburi najbardziej znane i najczęściej doskonalone w aikido. Jest to cięcie w przód pozbawione skrętu tułowia. Balans ciała odbywa się w kierunku przód – tył. Po kilku miesiącach treningu, gdy już po­czujemy „o co chodzi” możemy przejść do trudniejszych, tj. wy­magających innego balansu ciała, skrętu bioder i przemieszczeń ze zmianą kierunku. Technika shomen uchi nieco przypomina rzut wędkarski lub strzał końcówką bicza. W obu przypadkach celem jest rozpę­dzenie końca, tj. szczytówki wędki lub bicza. Nie inaczej jest w aikiken. Siły generowane w ciele i chwycie rękojeści ostatecznie mają wywołać dynamiczny ruch w końcówce miecza, tj. szpicy głowni. W suburi shomen uchi występują dwie fazy ruchu bokke­nem. Pierwsza to wymach w tył lub uniesienie miecza nad i za swoje ciało (miecz nabiera energii). Druga to cięcie przez dynamiczne opuszczenie bokkena i natarcie ciałem. Uniesienie oraz cięcie miecza jest wynikiem umiejętnego balansu ciałem w kierun­kach: tył – góra oraz przód – dół. Trudno opisać ten element techniki. Od strony biomechaniki to metoda nadania dynamiki własnemu ciału. Przy czym jest to mało widoczne, bo odbywa się na małym odcinku rzędu kilkunastu centymetrów i w dość krótkim czasie około 1-2 sekund. Efektem jest wywołanie ruchu miecza, tj. przyciągnięcie mie­cza do siebie lub cięcie. Właściwa technika shomen uchi podczas podnoszenia bokkena ogranicza do minimum pracę mięśni obrę­czy kończyn górnych. Pojawia się poczucie wykonania ruchu bez zbytniego angażowania mięśni rąk. Opuszczenie miecza (cięcie) odbywa się według takiej samej zasady biomechanicznej jak uno­szenie. Jednak, aby głownia uzyskała odpowiednią siłę cięcia, ciężar ciała musi zostać skierowany w dół. Inaczej mówiąc na opadający miecz dodatkowo działamy ciężarem własnego ciała. Podczas suburi konieczna jest solidna postawa ciała i stosunkowo lekki chwyt rękojeści, w którym kciuk oparty jest o tsukę, a palce nie zaciskają, lecz jakby obejmują rękojeść miecza. Powodem praktycznym jest fakt, że dynamika miecza współ­gra ze stabilnością pozycji i ograniczeniem napięcia mięśni rąk, przedramion i ramion. W innym wypadku tj. w przypadku braku właściwej pozy­cji i zbyt silnego uchwytu rękojeści, tworzą się napięcia mięśniowe, które nie tylko zmniejszają dynamikę i precyzję suburi, ale mogą być również niebezpieczne dla stawów. Szczególnie narażone na eksploatację są stawy nadgarstków i łokci. W skrajnych przypadkach np. braku rozwagi i doświadczenia w używaniu ciężkiego suburito, może to nawet wywołać negatywne skutki zdrowotne dla lędźwiowego odcinka kręgosłupa.

Wspomniałem już wcześniej, że w suburi ważne jest przestrze­ganie fazowego działania (przygotowanie, cięcie i pauza). Japoń­ski termin suburi (tłum. bujanie podstawą) ma swoje wytłumaczenie w praktyce. Dość dobrze tłumaczy to porównanie ruchu wahadłowego występującego podczas bujania huśtawki. Widać w nim trzy fazy: wyniesienie, krótka pauza i ponowny ruch w dół (gromadzący energię do następnego bujnięcia). Podobnie jest w suburi. Bokken po uniesieniu zyskuje energię potencjalną, którą następnie należy wykorzystać w czasie cięcia działając zgodnie z kierunkiem grawitacji. Zaletą jest lepsza dynamika miecza i brak napięć mięśniowych (wpływające na ogra­niczenie płynności ruchu). Wspomniane trzy fazy pracy powtarzane są z określoną częstością. Czas pojedynczego suburi powinien pokrywać się z czasem potrzebnym na wykonanie spoczynkowego wdechu i wydechu. To ważny aspekt. W ten sposób kształtujemy koordy­nację oddychania z pracą mięśniową. Średnio wykonujemy około 15-20 oddechów na minutę. Stąd też w ciągu minuty wykonamy podobną ilość cięć. Wynika z tego, że każde suburi zajmuje około 3 sekund. Czyli przez 30 minut treningu jesteśmy w stanie powtó­rzyć je nawet 600 razy.

Jednym z objawów niewłaściwie wykonywanej techniki lub nieod­powiedniego tempa jest zmęczenie. Jeśli pojawiają się nadmiernie jego symp­tomy (np. ból barków, przyśpieszony oddech, napięcia okolicy pleców itd.) bez wątpienia należy udać się do nauczyciela po wskazówki. Cza­sami jeden „rzut oka” senseia pozwala wyeliminować przyczynę. Nie powinno się wzorować na mistrzach, którzy potrafią sprostać ponad 30 minutowym sesjom. Czas treningu suburi nie zależy od ambicji adepta, lecz wyłącznie od jego stażu i doświadczenia w sztuce walki. Z doświadczenia wiem, że dla początku­jących pojedyncza sesja powinna trwać nie więcej niż 5-10 minut. Najlepiej żeby trening suburi rozpocząć od technik wykonywanych w miejscu i bez przemieszczania się. To najbardziej optymalna forma, która nie zniechęci i usprawni naukę. Każdy krok pozbawia stabilności całego ciała i jest dodatkowym utrudnieniem dla początkujących adeptów aikiken. Poza tym postawa z poczuciem ciężkości nóg i bioder przewrotnie nadaje technikom miecza lekkości i dynamiki.

Warto też wiedzieć, co jest przyczyną i jak można samodzielnie wyeliminować objawy zmęczenia. Otóż, ich głównym powodem są napięcia mięśniowe. Te z kolei zaburzają prawidłowe oddychanie… Pojawiają się one w dwóch fazach, pierwszej i ostatniej: podczas unoszenia miecza i podczas wyhamowywania cięcia. Podstawowym sposobem ich zredukowa­nia jest dążenie do odczuwania rozkładu ciężaru miecza w całym ciele. Często mówił o tym O`Sensei: “Aiki sprawia, że miecz i ciało jest jednością”. W praktyce oznacza to: w fazie unoszenia – pro­wadzenie chwytu miecza blisko tułowia oraz korzystanie z balansu ciała, a w fazie wygaszenia cięcia (wyhamowanie ruchu miecza) umiejętność podążania ciałem za nim. Zagadnienie techniki jest dość trudne do opisania. Ogólnie mówiąc, zadanie zatrzymania ruchu miecza polega na czymś w rodzaju wzajemnego oddzia­ływania ciała i miecza. Tak jak spotykają się ręce podczas klaśnięcia. W przypadku suburi bokken wędruje do tyłu, a biodra lekko do przodu. W ten sposób środek ciężkości ciała (jako stabilne miejsce) staje się ośrodkiem dla stłu­mienia ruchu rąk i miecza. Doświadczeni mistrzowie podpowiadają, że drogą do osiągnięcia tej umiejętności jest wyobraźnia. Warto zapamiętać te wskazówki: “Podczas suburi miecz i ciało muszą two­rzyć jedną materię, która po odkształceniu – przygotowanie cięcia, uniesienie miecza, wraca do swojego pierwotnego  kształtu – kamae”. Praktycznymi wyznacznikami „scalania się” z mieczem są: precyzja zatrzymania oraz stabilność pozycji. W pierwszym przypadku, w ostatniej fazie cięcia szpic bokkena powinien zatrzymać się w tym samym punkcie, w którym był przed rozpoczęciem cięcia. W drugim, stabilne ciało powinno wygasić drgania na kissaki (po zatrzymaniu suburi szpic bokkena drga, jeśli utrzymywany jest wyłącznie rękoma, tj. bez wsparcia ciałem). Inaczej mówiąc, właściwa praca ciała i wspieranie wyobraźnią powinny nadać energię, która pozwoliłaby mieczowi realnie przeciąć cel. Dodam, że również wzrok jest ważnym elementem, na który należy zwrócić uwagę podczas ćwiczeń suburi. Optymalne jest tzw. patrzenie rozproszone, bez skupienia wzroku na kissaki lub jakimś punkcie otoczenia… Jak widać w prostym z pozoru ruchu, tkwi mnóstwo istotnych szczegółów… Nie sposób wszystkiego wyjaśnić, proponuję cwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Mam nadzieję, że przekonam chociażby jedną osobę do rozpoczęcia sesji codziennych suburi. Zachęcam do spróbowania swoich sił. Naprawdę warto!