BIOGRAFIA MORIHEI UESHIBY (14.12.1883 -26.04.1969)

Morihei Ueshiba był oryginalnym artystą i wyjątkowym mistrzem budo. To, co robił było czymś więcej niż tylko pasją. Wplótł w rzemiosło wojenne finezję i wrażliwość. Dzisiaj trudno podważyć tezę, że poświęcił całe swoje życie poszukując metody łączenia sztuki walki z ideami sprawiedliwości i pokoju. Oddając się budo wszedł na trudną i krętą drogę. Początkowo nie spotkał się z entuzjazmem otoczenia, co więcej pojawiło się wiele przeciwieństw losu. Jednak jego upór, determinacja i wyjątkowy geniusz doprowadził jego sztukę na wyżyny popularności. Stał się cenionym człowiekiem nie tylko w budo, ale również w świecie kultury i sztuki.Morihei Ueshiba był częstym bywalcem na różnych salonach, a szerokie kontakty m. in. wśród wysokich oficerów wojska sprawiły, że zwrócił na siebie uwagę dygnitarzy rządowych i dworu cesarskiego. Zachód również zainteresował się aikido. W ostatnich latach życia mistrza pojawiały się liczne zaproszenia płynące z zachodniego świata, z prośbą o prezentację jego sztuki. Morihei Ueshiba rozwijał swoją sztukę przez całe życie. Nawet na łożu śmierci nie widział jej ostatecznego kształtu. Nadając swojej sztuce nazwę aikido pragnął, aby rozumieć ją, jako ścieżkę życiową pozwalającą na odnalezienie uniwersalnej harmonii ze światem. Na podstawie tradycyjnych szkół walki i swoich wewnętrznych przeżyć stworzył zasady i prawidła dla poszukiwania energii ki oraz harmonii tzw. aiki. Poprzez aikido wyznaczył nowy i niezwykle oryginalny kierunek dla rozwoju człowieka poprzez sztuki walki.

Spowodował, że jego oryginalne rozwiązania technik aikido dzisiaj budzą zachwyt na całym świecie. Morihei Ueshiba otworzył nowy rozdział w budo. Ukształtował wielu mistrzów, którzy dali początek kilkunastu organizacjom aikido funkcjonującym dzisiaj w Europie, Azji, obu Amerykach, Australi, a także w Afryce. Życie Morihei Ueshiby było niezwykle bogate w wydarzenia. Niestety nie będąc światkiem owych wydarzeń mogę jedynie przedstawiać prawdopodobną historię o jego życiu. Pisząc ją opierałem się głównie o informacje zebrane przez ponad dwadzieścia lat osobistego zaangażowania w aikido. Pochodzą one z różnych źródeł: mediów, przeczytanych książek oraz – co najważniejsze dla mnie – informacji zasłyszanych u O`Sensei przez jego bliskiego ucznia Hirokazu Kobayashi, a w dalszej linii przekazanych mistrzowi Giampietro Savegnago oraz mojemu mistrzowi Jackowi Wysockiemu. Te ostatnie ustnie przekazywane opowieści potwierdzają wiele z powszechnie znanych informacji, ale również dodają kilka nowinek do biografii mistrza. Mimo wielu faktów i zebranych dokumentów obecnie trudno jest wykluczyć kontrowersje wokół niektórych szczegółów dotyczących życia Morihei Ueshiba. Do tego stopnia, że nawet opowieści jego bezpośrednich uczniów często znacznie różnią się w detalach. Dlatego też wszystkie poniższe informacje proszę potraktować raczej, jako zbiór najczęściej przedstawianych informacji spotykanych w różnych dojo na całym świecie.

RODZINA UESHIBA I DZIECIŃSTWO MORIHEI

Rodzina Ueshiba zamieszkiwała w niewielkiej miejscowości o nazwie Tanabe leżącej w południowej części największej japońskiej wyspy Honsiu (półwysep Kii, prefektura Wakayama). Miejscowość i pobliska okolica położona między Pacyfikiem a górami Kumano owiana była mistycznymi legendami, które od wieków krążyły wokół okolicznych sanktuariów, świątyń i szlaków modlitewnych. Atmosferę tajemnicy dodatkowo podsycała natura z mistycznymi krajobrazami w postaci gór, lasów, wodospadów i jaskiń. Rodzicami Morihei był ziemianin Yoroku Ueshiba i arystokratka Yuki Itokawa. Rodzina miała głębokie tradycje klanowe. Była zamożna, bo posiadała liczne ziemie przekazywane pokoleniowo. Yoroku miał smykałkę do interesów. Oprócz uprawy ziemi handlował tarcicą, rybami oraz muszlami zbieranymi na wybrzeżu oceanu. Ojciec Morihei mimo, że był mocno zapracowany udzielał się również społecznie. Swoją postawą wzbudzał zaufanie i cieszył się dobrą opinią mieszkańców, co pozwoliło mu przez dwadzieścia lat piastować stanowisko radnego. Liczne lokalne wpływy spowodowały, że nazwisko Ueshiba szanowane było w Tanabe i jego okolicach. Ueshiba mieli piątkę dzieci. Morihei urodził się, jako wcześniak 14 grudnia 1883 r. Zanim pojawił się na świecie jego rodzice mieli już trzy córki. W owych czasach tylko posiadanie syna pozwalało na dziedziczenie tytułu głowy rodziny. Stąd też narodziny potomka męskiego niezmiernie ucieszyły ich i spełniły oczekiwania ojca. Starsze siostry miały na imię Tame, Hisano, Chiyo, a młodsza Kiku. Wcześniejszy poród niósł ze sobą negatywne skutki rozwojowe. Morihei był chudym, słabym dzieckiem i często popadał w stany chorobowe. Wymagał opieki, którą oprócz matki zapewniały mu również starsze siostry. Matka była niezwykle pobożna. Do jej codziennych rytuałów należała modlitwa, którą odmawiała około godziny 5 nad ranem. Z czasem temu porannemu obrzędowi zaczął również towarzyszyć nastoletni Morihei. Atmosferę duchowości wzmacniały mistyczne legendy opowiadane przez matkę oraz miejscowych gawędziarzy. Traktowały one głównie o buddyjskich pustelnikach miesiącami medytującymi samotnie w jaskiniach i pod wodospadami rzek spływających z okolicznych gór. Wzmocnieniu wiary sprzyjała okolica Tanabe, uważana w Japonii za ziemię świętą. Południowa część półwyspu Kii, a w szczególności okoliczne góry Kumano od wieków ściągały liczne pielgrzymki. Do dziś znajdują się tam szlaki tzw. Kumano Kodo (tłum. wiele dróg), na których znajdują się liczne malutkie świątynie Oji łączące Kumano Sanzan (Trzy Wielkie Świątynie: Kumano Hongu Taisha, Kumano Nachi Taisha i Kumano Hayatama Taisha). Ogólny podział ról w wychowywaniu dzieci przez państwo Ueshiba nie odbiegał od tego, co spotykamy w stereotypowej ziemiańskiej rodzinie tamtych czasów. Młody Morihei przygotowywany był do trudów rolniczego życia. Dyscyplina i przysłowiowa „silna ręka” ojca były odpowiedzialne za kształtowanie charakteru. Matka ze względu na swoje arystokratyczne pochodzenie była źródłem subtelności. To ona przede wszystkim pielęgnowała ciepło rodzinne i uczuciowe relacje z dziećmi. Dbała również o to, aby wychowywaniu dzieci towarzyszyła nauka, religia i sztuka. Warto wspomnieć również o innych wpływach wychowawczych, które pojawiały się w dzieciństwie Morihei i bez wątpienia ukształtowały jego osobowość jak i późniejszy światopogląd. Przede wszystkim to, że ojciec mocno udzielał się politycznie i społecznie powodowało pojawianie się w domu rozmów na tematy dotyczące problemów społecznych. Konwersacje rodzinne obejmowały również temat pradziadka Morihei, który był znanym samurajem. Opowieści przekazywane pokoleniowo o jego wyczynach, oraz niezwykłej odwadze nie tylko działały na wyobraźnię, ale były dla młodego Morihei źródłem poznania budo i powodem do fascynacji moralnymi zasadami wojownika. Oba aspekty musiały mniej lub bardziej wpływać na wyobraźnię, wrażliwość społeczną i kręgosłup moralny Morihei. Późniejsze lata życia i dokonania Ueshiby w pełni potwierdzają tę tezę. Już we wczesnym dzieciństwie widać było u Morihei pewną rozbieżność postaw. Miał on silny charakter nacechowany wrażliwością emocjonalną niestety jednocześnie kontrastujący z wątłym ciałem i brakami w sprawności fizycznej. Widoczna również była u niego dużo większe predyspozycje do nauki, malarstwa, kaligrafii i religii niż do treningu. Podobno posiadał niezwykłą, wręcz fotograficzną pamięć. Potrafił niebywale sprawnie wykonywać w pamięci skomplikowane działania na liczbach. Często również towarzyszył swojej matce, która oddawała się lekturze, tworzeniu kaligrafii i malarstwu. Był również niezwykle wrażliwy. Do tego stopnia, że mistyczne opowieści buddyjskich gawędziarzy oraz uczestnictwo w obrzędach shingon u Mitsujo Fujimoto (śpiewy, mantry i wizualizacje myśli) powodowały u niego powracające sny, majaczenie mantr na jawie oraz natręctwa myślowe. Fizjonomia Morihei, marzenia o tym, aby zostać kapłanem oraz jego skłonność do emocjonalnych przeżyć i obfita wyobraźnia wskazywały rodzicom na konieczność podjęcia ćwiczeń wzmacniających charakter i hartujących ciało. W obawie, że Morihei zostanie przysłowiowym molem książkowym ojciec organizuje mu pierwsze treningi. Polegają one przede wszystkim na intensywnym wykonywaniu ćwiczeń na świeżym powietrzu opartych o naturalne formy ruchu takie jak: pływanie, wspinanie, dźwiganie i bieganie. Uroki natury wciągnęły Morihei do tego stopnia, że w okresie wiosenno-letnim przy każdej nadarzającej się okazji przebywał nad brzegiem oceanu, gdzie uczył się pływać i polować z pomocą harpuna. Dużą część aktywności zajmowało mu również chodzenie z ojcem po górach. Próbował również swoich sił walcząc z synami rybaków na zasadach sumo. Oprócz tradycyjnych japońskich zapasów w życiu Morihei pojawiały się inne sztuki walki. Pierwszym nauczycielem, który przekazywał mu podstawy sztuki tai jutsu i ken jutsu był jego ojciec. Najwyraźniej potrzeba kształtowania umiejętności walki była wpisana w tradycję rodową. W opinii badaczy biografii O`Sensei krąży również teza, że Morihei chciał stać się silnym, aby móc odeprzeć atak. Mogło to wynikać z przykrego zdarzenia, które miało miejsce w jego dzieciństwie. Otóż był on świadkiem ataku na swojego ojca zorganizowanego przez jego ideologicznych przeciwników. Bezradność Yoroku w obliczu grupy atakujących wywołała u Morihei potrzebę rozumienia zasad walki. Stąd też podjął się on treningu sztuk walki. Sądząc po jego pokojowym nastawieniu do świata chyba bardziej chodziło mu o to, aby zapanować nad agresywną ludzką naturą, niż aby doskonalić się w rzemiośle wojennym. Jak każdemu dziecku Morihei w dzieciństwie towarzyszyła szkoła. W wieku siedmiu lat rozpoczął naukę pisania i czytania, którą wspierało uczestnictwo w studiowaniu starych pism konfucjanizmu i buddyzmu w tzw. świątyni Jizodera. Poza tym bardzo lubił rozwiązywać wszelkie zadania matematyczne. Edukacja powszechna Morihei odbywała się w rodzinnym Tanabe, gdzie ukończył szkołę podstawową a następnie podjął naukę w renomowanym gimnazjum prefekturalnym. Choć lubił się uczyć, jednak robił to we własnym tempie. System klasowy i wielogodzinne zajęcia nie odpowiadały jego indywidualności. Dodatkowo miał wrażenie, że w szkole jest faworyzowany na tle innych rówieśników pochodzących z biednych rodzin. Morihei nie chciał różnić się od innych. Na rzecz pielęgnowania swoich zdolności i chęci zdobycia wykształcenia ekonomicznego opuszcza gimnazjum i podejmuje naukę w Instytucie Rachunkowości Yoshida. Po roku indywidualnej nauki dostrzeżono jego wybitne umiejętności (między innymi biegłość liczenia na japońskim liczydle soroban), dzięki czemu osiągnął przywilej asystowania swojemu nauczycielowi.

LATA MŁODZIEŃCZE

Młodość Morihei upływała w poczuciu obowiązku nauki, wartości płynących z pracy, religii, zasad życia w społeczeństwie oraz szanowania tradycji rodzinnych. Nie mógł narzekać na brak zajęć i nadmiar wolnego czasu. Właściwie większość dnia wykorzystana była na naukę, pracę lub trening. Równolegle do obowiązków szkolnych Morihei, na co dzień pomagał ojcu w pracach rolniczych oraz rybackich. Szczególnie te ostatnie – najbardziej ciężkie prace w dokach portowych, polegające głównie na rozładunku skrzyń oraz wyciąganiu z wody rybackich sieci – rozwijają u Morihei dużą siłę, a w tym chwyt ręki. W późniejszym czasie wielu nie mogło uwierzyć w siłę ucisku w tzw. yonkyo pozwalającą wgnieść bambusowy pień. Niezorientowanym wyjaśniam, że bambus jest niezwykle twardy. Dojrzały posiada właściwości fizyczne zbliżone do kości stąd też wykorzystywany jest do testów cięć kataną (jap. tameshigiri). Morihei angażuje się również w pomoc społeczną polegającą na ułatwieniu dotarcia starszym i schorowanym pielgrzymom do trudno dostępnych górskich świątyń i ołtarzy. W wielu przypadkach było to zajęcie wyczerpujące, bo polegało na przeniesieniu na własnych plecach lub podpieraniu lędźwi pielgrzyma idącego pod górę. W 1900 roku po ukończeniu Yoshida siedemnastoletni Morihei został urzędnikiem państwowym w urzędzie podatkowym w Tanabe. Jego zdolności rachunkowe zostały dostrzeżone przez przełożonych. Dzięki temu w niedługim czasie dostał propozycję awansu w postaci objęcia urzędniczej posady w Centralnym Urzędzie Podatkowym w Tokio. Mimo, że perspektywa kariery była atrakcyjna ostatecznie została jednak przez niego odrzucona. Morihei wolał pozostać w Tanabe, aby nie wiązać się z biurokracją. Głównym powodem były poglądy Morihei, które mocno różniły się od tego, co działo się w urzędzie. Często manifestował swoje niezadowolenie z niesprawiedliwych metod wyzyskiwania rolników i rybaków przez aparat urzędniczy państwa. Próbował również czynnie wspierać rzemieślników stając po ich stronie lub zabierając głos w ich sprawie w urzędach prefektury Wakayama. Nie do końca odpowiadało to jego ojcu, który jako radny Tanabe musiał znosić kontrastujące z lokalnymi prawami poglądy swojego syna. Praca w urzędzie i ściąganie podatków mocno, więc kontrastowała z zasadami moralnymi młodego Ueshiby. W 1902 roku miał miejsce jeden z bardziej znanych manifestów społecznych Morihei. Nie zgadzał się on na niesprawiedliwe zasady ustawy o prawach połowowych dla ubogich rybaków. Ustawa została przygotowana przez bogatsze grupy rybaków i z pomocą przychylnych im urzędników. Niezadowolenie Morihei było ogromne. W proteście zrezygnował z pełnienia urzędniczej funkcji i jako lider dołączył do demonstrującej grupy rybaków i rzemieślników. Ojciec choć musiał być bezstronny jak tylko mógł próbował wspierać Morihei. Podobno po utracie pracy przez Morihei ojciec wręczył mu pokaźną sumę pieniędzy, aby nie musiał pracować w urzędzie i mógł rozpocząć realizację swoich zainteresowań.

WYJAZD DO TOKIO

W 1902 roku Morihei zostaje bez pracy. Jego buntownicza postawa, antysystemowe poglądy i wspieranie strajkujących spowodowały urzędnicze represje ukierunkowane na interesy ojca. Dla dobra rodziny Morihei musiał więc powstrzymać się w swoich społecznych działaniach. Ojciec nie widział przyszłości swojego syna w ciężkich pracach ziemskich i namawiał go do spróbowania swoich sił w Tokio. Pomysł polega na założeniu mobilnego skupu podręczników pełniącego również funkcję sklepiku z materiałami piśmienniczymi. W realizacji miała pomóc zamożna rodzina Inoue prowadząca firmę w Tokio. Morihei namówiony przez bliskich i wsparty finansowo przez ojca wyjechał do Tokio. Sklepik nazwany Ueshiba Shokai powoli zyskiwał swoich klientów, a nawał pracy zmusił do zatrudnienia kilku pracowników. Jednak mimo perspektywy dochodowego biznesu Morihei bardziej niż handlem interesował się sztukami walki. Przed dwudziestym rokiem życia rozpoczyna intensywne treningi. Doskonali się w sztuce miecza yagyu shinkage ryu u Masakatsu Nakai oraz jujutsu w szkole kito ryu u Tozawy Tokusaburo. Były to szkoły, które bez wątpienia wpłynęły na późniejsze zasady aikido. Zresztą sam O`Sensei wspominał swoim uczniom o szkołach kito ryu i yagyu sugerując, że były to źródła pierwszych inspiracji dla późniejszych kanonów i ogólnych zasad aikido. Szerzej o yagyu pisałem już wcześniej przy okazji szkół miecza. Szkoła kito ryu była jedną z kilku jej kontynuacji. Założona została przez mistrza miecza stylu yagyu shinkage ryu Ibaragi Toshifusa (ur. 1597- zm. 1670). Szkoła kito ryu nastawiona była bardziej na studiowanie sposobów łagodnej walki, niż na brutalne pojedynki w warunkach polowych. Nazwa kito składa się z dwóch wyrażeń, które określają elastyczny sposób walki: ki (tłum. wznoszenie, unoszenie – oznaczające stosowanie siły) oraz to (tłum. opadanie – oznaczające ustępowanie). Ewolucja w kito ryu spowodowała, że istotą sztuki było podążanie (jap. wa) oraz strategia racjonalnego łączenia ruchów obronnych z ruchami atakującego przeciwnika. Tak więc techniki obronne polegały na połączeniu pozbawionego równowagi ciężaru ciała atakującego z uderzeniami w nieosłonięte zbroją punkty witalne. Innymi słowy kito ryu polegało na odnalezieniu u przeciwnika wyposażonego w zbroję najsłabszych stron jego ataku. Sztuka wraz ze swoją filozofią mówiącą, że delikatność i czucie zawsze zwyciężą z siłą, dała podwaliny dla judo i aikido. Twórca judo Jigoro Kano studiował kito ryu u mistrza Tsunetoshi Jikubo, Morihei Ueshiba jak już wspomniałem u mistrza Tozawa Tokusaburo.

CHOROBA I POWRÓT DO TANABE

Upór i determinacja w ćwiczeniach pozwalają Morihei poprawić tężyznę fizyczną. Po paru miesiącach treningów w Tokio wydaje się, że mimo znacznemu obciążeniu pracą wszystko idzie ku dobremu. Jednak los przerywa życiowe plany Morihei. Intensywne życie, obciążenie pracą z jednoczesnym niedożywieniem (stosowanie ubogiej diety składającej się prawie wyłącznie z białego ryżu) powoduje, że Morihei zapada na awitaminozę, która w konsekwencji wywołuje u niego chorobę beri-beri. Jest to trudny okres w życiu Morihei. Choroba objawiająca się stanem zapalnym nerwów i zanikiem mięśni, nie pozwala na dalszą pracę i treningi. Prowadzenie sklepu musi pozostawić swoim pracownikom. Po około rocznym pobycie w Tokio, z powodu złego stanu zdrowia i ogólnego osłabienia organizmu Morihei wraca do rodzinnego Tanabe, aby podjąć długotrwałe leczenie. Choroba była dosyć poważna. Przez parę tygodni musiał leżeć w łóżku pod opieką lekarza i rodziców. Na szczęście stopniowo, dzień po dniu udaje mu się odzyskać sprawność mięśni i rozpocząć aktywne życie. W Tanabe po powrocie do zdrowia żeni się z Hatsu Itokawa, która była jego przyjaciółką z dzieciństwa. W dalszym ciągu praktykuje shingon u Mitsujo Fujimoto. W Japonii coraz więcej zaczyna mówić się o nieuchronnym konflikcie z Rosją. Morihei wiedząc, że wkrótce zostanie wcielony do wojska podejmuje się treningu, który ma poprawić jego ogólną tężyznę i zahartować ciało. Rozpoczyna intensywnie ćwiczyć i pracować na przystani rybackiej. W ciągu dnia wiele godzin spędza samotnie w górach na doskonaleniu sztuki miecza i hartowaniu ciała. Pomaga również pielgrzymom pokonywać trudne szlaki. Morihei staje się żądny przygód, a treningi przyjmują wymiar wyzwania. Podejmuje się między innymi niebezpiecznej próby wypłynięcia na ocean podczas sztormowej pogody.

SŁUŻBA W WOJSKU

W 1904 roku Japonia popada w konflikt zbrojny z Rosją. W przeciwieństwie do swoich rówieśników Morihei nie próbuje wymigać się od służby wojskowej. Niedługo po ślubie zaciąga się do wojska. O tym wydarzeniu krąży anegdota. Otóż 160 cm było minimalną wysokością ciała z jaką można było zaciągać się do szeregów piechoty. Morihei mając około 156 cm wysokości ciała miał problem z dostaniem się do wojska. Po odrzuceniu jego kandydatury przez komisję wojskową podejmuje się ćwiczeń rozciągających kręgosłup. Zawieszał się na gałęziach drzew z podwieszonym do nóg ciężarkiem. Mówi się, że zyskał około 1-2 cm i dzięki temu warunkowo został wciągnięty do rezerwy w 37 pułku dywizji stacjonującego w pobliżu Osaki. Pełniąc służbę wojskową Morihei ma możliwość trenowania w pobliżu garnizonu w szkole miecza yagyu w dojo przynależącym do mistrza Masakatsu Nakai. Ze względu na niespokojny czas spowodowany działaniami wojennymi treningi miecza nie są regularne. Morihei nie jest zwykłym piechurem, wyróżnia się odpornością psychiczną, hartem ducha oraz umiejętnością władania bronią z osadzonym bagnetem. Od samego początku służby nie stroni od trudnych i ciężkich obowiązków. Bez sprzeciwu wykonywał polecenia dowódców, nawet te najmniej przyjemne jak czyszczenie latryn wojskowych. Był również pomocny dla swoich kompanów i nie bał się wyzwań. Między innymi w czasie długich marszów na ochotnika podejmuje się noszenia wyposażenia, którego ciężar powinien być rozdzielony na 2-3 osoby. Cechy wzorowego żołnierza zostają szybko zauważone przez dowódców. Morihei awansuje od piechura do sierżanta. Zostaje wpisany do służenia w Mandżurii i zachęcany do podjęcia nauki w szkole oficerskiej. Mimo perspektywy kariery wojskowej jednak w 1907 roku opuszcza służbę i ponownie powraca w rodzinne strony do Tanabe. Najprawdopodobniej powodem rezygnacji były starania ojca, który w trosce o syna używa swoich wpływów i znajomości w armii doprowadzając do zwolnienia Morihei ze służby.

POWRÓT DO TANABE

Dryl wojskowy mocno zmienił Morihei. Pierwsze miesiące pobytu w Tanabe wymagają ponownej aklimatyzacji do codzienności życia na wsi. Podobno nie mogąc znaleźć sobie przysłowiowego „miejsca” robił niezrozumiałe dla najbliższych rzeczy, np. kąpał się w rzece w środku nocy, godzinami modlił się w lesie lub górach. Zdarzało się również, że znikał z domu na parę nocy. Jego stan przypominający depresję niepokoił rodziców. Entuzjazm ojca do budo powoduje, że na swojej farmie przebudowuje stodołę na potrzeby dojo. Treningi miały być lekarstwem dla rozdrażnionego Morihei. Ciężko jednak jest pozyskać dobrego nauczyciela. Jedynym wyjściem jest próba współpracy z organizacją Kodokan Judo. Prośba ojca Morihei do organizacji Kodokan o przysyłanie nauczyciela skutkuje pojawieniem się w dojo młodego judoki Kiyoichi Tagaki. Treningi z judoką choć pomogły rozładować emocje były krótkim epizodem i właściwie nie miały większego znaczenia dla kształtu późniejszego aikido. W Tanabe pojawia się nowa znajomość z przyrodnikiem i podróżnikiem Kumagusu Minakata. Kumagusu jako jeden z pierwszych japończyków wyjechał na studia do Stanów Zjednoczonych. Był on dla Morihei niezwykle inspirującym człowiekiem. Znał język angielski i podróżował po świecie m. in. na Kubę, Haiti, Wenezuelę oraz do Indii i Anglii. Po powrocie do Japonii w 1904 roku osiedlił się w Tanabe, gdzie stanął przed problemem industrializacji regionu. Morihei i Kumagusu łączyło wspólne zamiłowanie do natury. Razem podejmują polityczną walkę z rządowymi ustawami mającymi na celu pozyskanie nowych terenów dla inwestycji. Powstrzymanie industrializacji i jednoczesnej degradacji środowiska naturalnego regionu nie było jedynym powodem ich działań. Problem polegał na tym, że nowym inwestycjom towarzyszyło również zniszczenie wielu historycznych miejsc oraz kultowych budowli. Praca i obowiązki w postaci działań na rzecz ruchu ekologicznego oraz udzielanie się w lokalnych stowarzyszeniach powodują, że życie rodzinne Morihei stopniowo stabilizuje się, a on sam powraca do normalności. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu ostatecznie akcja kończy się sukcesem, bo większość zabytków kultury i rezerwatów przyrody prefektury Wakayama udaje się uchronić przed industrializacją.

WYJAZD NA HOKKAIDO

W 1911 roku przychodzi na świat córka Matsuko. W tym samym roku pojawia się kryzys zdrowotny. Tym razem Morihei zapada na zapalenie opon mózgowych. Nie jest to w żadnym razie stracony czas. W okresie choroby Morihei dużo uwagi poświęca polityce i sprawom społecznym. Jego zainteresowanie wzbudza jeden z programów rządowych. Był to program pomocowy, który w założeniu miał ratować trudną sytuację młodych ludzi mieszkających w małych miejscowościach. Tanabe bez wątpienia do takich należało. Nie było perspektyw dla młodych ludzi, bo okoliczne ziemie nie nadawały się pod uprawę, a na przystaniach rybackich nie było miejsca dla nowych łodzi. Istniały dość restrykcyjne ustawy regulujące ilość i tonaż jednostek połowowych. Coraz więcej ludzi myślało o wyemigrowaniu z kraju na Hawaje lub na zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Dla Morihei program stanowił szansę wyciągnięcia z biedy części mieszkańców Tanabe. Program adresowany był do rodzin z małych miejscowości będących w trudnej sytuacji życiowej. Rząd oferując nowe i niezagospodarowane tereny w północnej części Hokkaido liczył na ich zaludnienie oraz zagospodarowanie nieużytków. Gdy po paru miesiącach choroba ustępuje, Morihei podejmuje się wyprawy, podczas której zamierza ocenić szanse na osiedlenie na Hokkaido. Na miejscu zachwycają go walory natury m.in. dobra gleba pod uprawy, liczne lasy oraz czyste powietrze i woda. Po powrocie do Tanabe entuzjastycznie usposobiony Morihei podaje pod referendum mieszkańców możliwość wyjazdu na Hokkaido. Celem wyprawy miało być założenie od podstaw miejscowości Shirataki. Część rodzin waha się, bo nie stać ich na opłacenie podróży. Z pomocą przychodzi ojciec Morihei, który finansuje to przedsięwzięcie. Ostatecznie udaje się zebrać pięćdziesiąt cztery rodziny stanowiące w sumie ponad osiemdziesięciu ochotników. Na wiosnę w 1912 roku wyruszają na wyspę. Żona Morihei pozostaje w Tanabe. Głównym powodem jest kilkumiesięczna córka i obawy matki o zapewnienie jej właściwych warunków w czasie podróży, jak i na miejscu w dziewiczym terenie Hokkaido. Obawy Hatsu sprawdzają się, śnieżyce znacznie opóźniają podróż. Osadnicy docierają na miejsce dopiero po dwóch miesiącach. Po przybyciu na miejsce, większość była zdumiona jak bardzo jest to dziki teren. Mimo wiosennej pory wszędzie zalegał śnieg. Niektorzy nie kryli zdziwienia i rozczarowania: Tutaj nic nie da się zrobić. Podobno Morihei widząc zwątpienie osadników wyszedł przed wszystkich i pełen optymizmu głośno rzekł: Przybyliśmy tutaj, bo to jest nasz nowy dom, jeśli wszyscy połączymy siły dla dobra wioski to szybko będziemy w niej godnie żyć. Początki osadnictwa były niezwykle trudne. Zmienny klimat charakteryzujący się dużą wilgotnością, częstymi letnimi burzami z obfitymi opadami deszczu oraz szybko nadchodzącą, długą i srogą zimą zaskakuje osadników. Pojawiło się również zagrożenie w postaci ataku niedźwiedzi żyjących w pobliskich górach. Niektórzy uczestnicy programu czuli się oszukani. W pierwszym roku pobytu wszelkie uprawy skończyły się fiaskiem. Już we wrześniu przyszły pierwsze mrozy, a brak wiedzy rolniczej pogłębiał porażki. Osadnicy musieli żywić się tym, co złowili i zebrali w okolicznych lasach. Doszło nawet do tego, że aby nie głodować mieszkańcy spożywali żołędzie. Trzy pierwsze lata pobytu na Hokkaido były niezwykle ciężkie. Panował głód i zimno. Co najgorsze pozostawieni byli samym sobie i w żaden sposób nie mogli liczyć na pomoc z zewnątrz. Ojciec Morihei również nie mógł przeznaczyć więcej środków na kolonizację Shirataki. Pod adresem Morihei pojawiły się pretensje i oskarżenia. Morihei nie poddawał się i cały czas wierzył w sukces przedsięwzięcia. Swoją aktywną i pełną optymizmu postawą próbował zachęcić do jeszcze większego zaangażowania. Uczestniczył w ciężkich pracach wokół Shirataki. Z tego okresu krąży anegdota, że podobno jako jedyny mężczyzna potrafił siekierą ściąć kilka drzew dziennie, co w okresie wyrębu dawało w sumie ponad pięćset ściętych drzew. Ciężka praca i ogromne obciążenie psychiczne wymagały odnowy. Jego ulubionym zajęciem był rytuał oczyszczania ducha (jap. misogi). W tym celu korzystał z walorów Hokkaido. Najogólniej polegało to na medytacji i wyciszeniu w podczas lodowatej kąpieli pod wodospadem. W latach 1912-1915 sztuki walki w życiu Morihei musiały zejść na dalszy plan. Czas pochłaniają przede wszystkim prace związane z osiedleniem Shirataki, budową tartaku i stolarni, tworzeniem infrastruktury wsi (w tym szkoły podstawowej i lecznicy), uprawą mięty, hodowlą zwierząt, pracą na roli i działalnością społeczną. Początkowo wszystkie uprawy zostają na bieżąco zużywane. Z czasem po otwarciu tartaku kolonizatorom udaje się sprzedawać więcej drewna i status osady zdecydowanie polepsza się. Również wejście w spółkę mleczarską oraz hodowla mięty i trzody zaczęły przynosić zyski. Pomysły Morihei na rozbudowę Shirataki sprawdzają się. Powraca zaufanie osadników do tego stopnia, że zostaje on okrzyknięty królem Shirataki.

SPOTKANIE Z MISTRZEM SOKAKU TAKEDA

W 1915 roku w życiu Morihei nastąpiło przełomowe wydarzenie. Wówczas, jako trzydziestodwuletni i niezwykle silny mężczyzna spotkał na Hokkaido, a dokładniej w miejscowości Engaru mistrza Sokaku Takedę nauczyciela daito ryu aikijutsu. Morihei przebywał tam w interesach. Nocował w zajeździe Kubota, gdzie przypadkiem przebywał również Sokaku. Takeda był prawdziwym wojownikiem, który nie potrafił odnaleźć się w nowej rzeczywistości Japonii naśladującej kulturę zachodu. Jego charakter samuraja i poglądy rodem z ubiegłej epoki powodowały, że odbierany był jako trudny człowiek. Awanturnicza natura spowodowała, że musiał ukrywać się przed policją. Podróżował po całej Japonii skrupulatnie omijając duże skupiska ludzkie. Choć nauczając swego stylu unikał rozgłosu, to zawsze gdzie się pojawiał robiła się wrzawa. Wynikało to z tego, że nader często zmuszony był dowodzić skuteczności swojej sztuki w realnych pojedynkach. Okazje do walki zdarzały się często, bo kraj po przemianie był podzielony i pełen buntowników. Szczególnie atrakcyjnym miejscem dla Takedy było niezagospodarowane Hokkaido – pełne band ludzi uciekających przed prawem. Morihei w Engaru trafił na jedną z lekcji Takedy. Był świadkiem pokazu sztuki walki polegającej na permanentnej kontroli. Lekcja była widowiskowa, łączyła ogromną ekspresję z różnorodnością technik. Ueshiba miał wrażenie, że mistrz wyprzedzał atak i przewidywał zamiary atakującego. Widząc niezwykle skuteczne dźwignie i z lekkością wykonywane rzuty odczuwał wrażenie świeżości. Zachwycony umiejętnościami Takedy natychmiast zdecydował się podjąć naukę u mistrza. Morihei przez trzydzieści kolejnych dni całkowicie poświęcił się daito ryu. Nauka obejmowała nie tylko surowe lekcje, ale również szereg uciążliwych obowiązków w postaci: przygotowania porannej kąpieli, posiłku oraz wymasowanie swojego mistrza. System nauczania, choć był odpłatny odpowiadał przekazowi uchi deshi. Płacąc za każdą lekcję i za każdą nową technikę Morihei wydał znaczny majątek. W opłacaniu lekcji musiał mu pomóc ojciec. Z tego okresu krąży anegdota. Otóż zimowe warunki pogodowe na Hokkaido były trudne, szalały śnieżyce. Prawie tygodniowa nieobecność wprowadziła niepokój u mieszkańców Shirataki którzy myśleli, że Morihei zginął w drodze z Engaru. Podobno szykowali nawet uroczystości żałobne. Na szczęście, ku zaskoczeniu mieszkańców Morihei przepełniony optymizmem i pełen energii pojawia się w Shirataki. Daito ryu wciąga go do tego stopnia, że decyduje się wybudować dla Takedy dojo. Prosi swojego ojca oraz rodzinę Inoue z Tokio, aby wspomogli budowę dojo. Po zakończeniu prac w nowym dojo składa Takedzie propozycję zamieszkania w Shirataki. Propozycja spotyka się z aprobatą mistrza, który – jak się później okaże – pozostanie w Shirataki do końca życia. Zwrócę uwagę, że nauka daito ryu była bardzo mozolna, np. Morihei musiał powtarzać jedną technikę przez cały dzień. Dochodziły do tego czynności związane z przygotowaniem kąpieli, posiłku i pracą w gospodarstwie Sokaku. Krótkie i mocne, ale jednocześnie finezyjne techniki daito ryu są tym, czego Morihei dotychczas szukał. Od 1917 roku Morihei staje się towarzyszem w podróżach Takedy i bierze udział w kilku dziesięciodniowych seminariach. Poświęcenie się daito ryu owocuje tym, że jako wybitny uczeń zostaje uhonorowany prawami nauczania stylu. Zdarza się nawet, że Morihei jako asystent zastępuje swojego mistrza. W Shirataki kończą się dotychczasowe poszukiwania drogi w budo, a sam okres treningu z Takedą uznawany jest za jedno z przełomowych wydarzeń dla aikido. Ciekawe jest to, że w tym okresie Morihei znalazł jeszcze czas, aby działać w Shirataki. Między innymi zainicjował budowę pierwszej linii kolejowej na Hokkaido. Miejscowość stała się na tyle atrakcyjna, że do jej społeczności dołączały nowe rodziny. Po paru latach ilość mieszkańców Shirataki wzrosła dziesięciokrotnie.

SPOTKANIE Z ONISABURO DEGUCHI

W 1917 r. przychodzi na świat syn Takemori. W tym samym roku w Shirataki ma miejsce pożar, w którym większość drewnianych zabudowań oraz znaczna część upraw zostają doszczętnie zniszczona. Oficjalnie za przyczynę pożaru podaje się wypalanie w pośpiechu łąk, aby przygotować ziemię pod uprawę. Część mieszkańców (licząca ponad dwadzieścia rodzin) nie chciała zaczynać od nowa i po pożarze wróciła z powrotem do Tanabe. Morihei z grupą osadników pozostaje w Shirataki i przez kolejne dwa lata angażuje się w ponowną odbudowę. W 1919 r. przychodzi na świat drugi syn Kuniharu. W tym samym roku w listopadzie Morihei otrzymuje telegram z informacją o śmiertelnej chorobie ojca. Sytuacja zmusza go do opuszczenia Shirataki i powrotu do konającego ojca. Część majątku sprzedaje, a dom i jego dobytek pozostawia Takedzie. Podczas podróży z Hokkaido do Tanabe Morihei zatrzymuje się w Kioto. Dowiaduje się tam, że w pobliskim Ayabe przebywa lider nowego misyjnego ruchu duchowego tzw. omoto. Morihei decyduje się wstąpić do Ayabe, aby pomodlić się za zdrowie ojca. W Ayabe spotyka się z Onisaburo Deguchi zwolennikiem metody chinkon kishin i przywódcą wierzeń omoto. Nauki przepełnione światem miłości do człowieka, pokoju i harmonii połączone z ćwiczeniami oczyszczającymi ducha mocno przemawiają do jego wrażliwości duchowej i społecznej. Prosi Deguchiego o modlitwę za ojca, a w odpowiedzi otrzymuje słowa: Twój ojciec nie potrzebuje modlitwy, bo jest blisko Boga. Spotkanie z Deguchim stanowi przełom w ideologii Morihei. Od czasu otrzymania telegramu o chorobie ojca mija ponad miesiąc. Przedłużający się pobyt w Ayabe powoduje, że Morihei nie przybywa na czas do Tanabe, by pożegnać się z ojcem. Rodzina i bliscy byli mocno rozczarowani nie kryli niezadowolenia z powodu spóźnienia. Podobno ostatnie słowa ojca skierowane do Morihei miały sugerować mu życie według własnych potrzeb. Morihei kolejne dni i noce spędza na ćwiczeniach z mieczem, samotnie z dala od rodziny. Bliscy byli zdezorientowani stanem psychicznym Morihei. Nie jadł, nie spał i często znikał z domu. Zachowywał się jak obłąkany, co sugerowało niektórym mieszkańcom Tanabe konieczność zgłoszenia problemu na policję i aresztowania go.

PRZEPROWADZKA DO AYABE

Morihei planuje powrót do nauk u swojego duchowego mentora. Wizja życia według doktryn omoto była kusząca. Ruch ten oferował nowy sposób na życie, w którym Morihei mógłby podreperować swoją zszarganą trudnymi wydarzeniami psychikę oraz realizować swoją pasję do budo. Miałby więcej czasu dla siebie, bo omoto nie wiązało go z żadnymi organizacyjnymi i administracyjnymi obowiązkami. Po krytycznym okresie rozterki po śmierci ojca ostatecznie zapadła decyzja o opuszczeniu Tanabe i jednoczesnym nie wracaniu do Shirataki. Celem przeprowadzki jest zamieszkanie wraz z rodziną w Ayabe w sąsiedztwie głównej siedziby misji omoto. W oczach rodziny i bliskich Morihei zachowywał się nieracjonalnie. Po pierwsze matka mocno przeżyła śmierć Yoroku i wymagała opieki. Po drugie finanse rodzinne są mocno nadwyrężone i wreszcie po trzecie Hatsu spodziewa się trzeciego dziecka. W 1920 roku mimo nalegań bliskich Morihei wraz z żoną przeprowadzają się do Ayabe. Początek lat dwudziestych był dla Morihei ciężki szczególnie w życiu osobistym. W 1920 roku choroba zabiera mu dwóch synów: trzyletniego Takemori i rocznego Kuniharu. Na domiar złego rząd podejmuje decyzję o zakończeniu działalności ruchu omoto. W owym czasie istniało wiele różnych samozwańczych i wizjonerskich ruchów duchowych. Jednak żaden z nich w porównaniu do omoto nie skupiał wokół siebie tak dużo wpływowych ludzi ze świata sztuki, nauki, biznesu i polityki. Zagrożeniem stała się również kupiona przez Deguchiego wielkonakładowa gazeta Taisho Nichi Nichi Shimbun, w której głoszone były antypaństwowe treści nawołujące do radykalnych zmian w społeczeństwie. W 1921 roku publiczne nauki omoto uznane za sekciarskie i jako godzące w dwór cesarski zostają zakazane. Władze państwowe wraz z policją zorganizowały naloty na główne siedziby omoto i dokonały aresztowań jej czołowych liderów. Morihei jako, że od niedawna był w relacjach z omoto nie został wpisany na listę głównych liderów i uniknął aresztowania. Po czterech miesiącach aresztu Deguchi został zwolniony za kaucją. W tym czasie siedziba omoto w Ayabe została doszczętnie zniszczona. Liczne przesłuchania doprowadziły policję również do Morihei. Jednak zdołał się on wcześniej ukryć i przeczekać okres represji. W 1921 roku w Ayabe przychodzi na świat trzeci syn Kisshomaru. Bez wątpienia osoba Morihei ze swoim nowatorskim podejściem do daito ryu, niezwykłą siłą i charyzmą stanowiła ogromną wartość dla Deguchiego. Dodatkowo sprawdził się już wcześniej jako lider i organizator w budowaniu struktury społecznej Shirataki. Guru omoto widział, że obecność Morihei w Ayabe ściągnie wielu nowych sympatyków i co ważne będą wśród nich ci, na których zależało Deguchiemu, tj. wysocy rangą i wpływowi oficerowie marynarki. Padła więc propozycja, aby Morihei został osobistym ochroniarzem Onisaburo oraz instruktorem daito ryu dla ludzi z omoto. Oprócz tego Morihei dostaje możliwość zajmowania się tym co kochał, a więc ogrodnictwem i pielęgnacją sadów wspólnoty. W niedługim czasie po osiedleniu się w Ayabe, we własnym domu otwiera niewielkie, mieszczące 18 tatami dojo pod nazwą Ueshiba Juku (tłum. akademia Ueshiba). Warto wspomnieć, że do otwarcia dojo istotnie przyczynili się również bracia Wasaburo i Seikyo Asano. Obaj byli zwolennikami omoto oraz pasjonatami sztuki Morihei. Wasaburo uczył języka angielskiego w Akademii Marynarki Wojennej, a Seikyo był wysokim oficerem marynarki. Dzięki rekomendacjom jakie wystawiali Morihei wielu oficerów marynarki z portu w pobliskim Maizuru podjęło treningi w Ayabe. Bliskie relacje Morihei z Deguchim spowodowały, że wojskowi dołączali również do szeregów omoto. Otwarcie dojo w Ayabe było, więc w obopólnym interesie. W 1922 roku przykrym wydarzeniem dla Morihei jest śmierć matki. Jej odejście, choć bardzo bolesne nie osłabiało aspiracji Ueshiby do rozwijania sztuki walki. Pobyt w Ayabe był okresem radykalnych przemian w życiu Morihei, co musiało również wpłynąć na jego sztukę. Pragnął on zjednoczyć ciało, umysł i ducha, a zasady sztuki walki połączyć z zasadami przyrody i religijnymi doktrynami. W Juku Dojo początkowo ćwiczyło ponad czterdziestu adeptów, a odbiorcami nowej sztuki walki byli wyłącznie zwolennicy omoto. Z czasem krąg uczniów rozszerzył się o mieszkańców Ayabe (między innymi policjantów, wojskowych i urzędników) oraz wspomnianych wcześniej ciekawskich bywalców pobliskich miejscowości portowych. Między Deguchim i Takedą istniał konflikt. Takeda nigdy nie ukrywał swojej niechęci do ruchu omoto. Z drugiej strony Deguchi uosabiał Takedę z wielowiekową tradycją militarną, przemocą i rozlaną krwią. Zresztą nauki omoto (pochodzące od ubogiej założycielki) kłóciły się z arystokratycznymi tradycjami rodu Takeda. Jednak potrzeba stworzenia profesjonalnego dojo była najważniejsza. Do tego stopnia, że Deguchi nie przeciwstawił się pomysłowi sprowadzenia Takedy do Ayabe. W 1922 roku Morihei zaprasza na sześć miesięcy swojego mistrza, aby ten prowadził seminaria daito ryu. O tamtym okresie krąży anegdota, iż Morihei nie do końca potrafił poradzić sobie na macie z krzepkimi i awanturniczymi żeglarzami. Trenowali oni sumo i stacjonowali w pobliskich portach, a z ciekawości zachodzili do dojo by spróbować swoich sił w nowej sztuce. Rozwiązaniem dla niedowiarków miały być właśnie seminaria z charyzmatycznym Takedą. Morihei pod okiem swojego mistrza intensywnie, przez cztery miesiące uprawiał daito ryu. W 1922 roku zostaje wyróżniony przez Takedę certyfikatem kyoju dairi daito ryu. Do certyfikatu, który był najwyższym wyróżnieniem w daito ryu dołączone były trzy zwoje potwierdzające umiejętności techniczne: Hiden Ogi (znajomość 66 technik), Go Shinyo No Te (znajomość 84 technik), Shoden Mokuroku (znajomość 118 technik). Ów certyfikat regulował również formę rozliczania się z Takedą w przypadku rekrutacji nowych uczniów oraz nadawaniu licencjonowanych umiejętności. Nie było to nowością. W podobny sposób działały inne szkoły między innymi Kodokan.

WYJAZD DO MONGOLII

Powiązania Morihei z omoto wpływają na jego dalsze losy. W 1924 roku Deguchi ponownie zostaje oskarżony o publiczną obrazę majestatu cesarza. Grunt dla oskarżeń, jak można się domyślić przygotowywany był znacznie wcześniej. Ponownie głównym powodem nagonki była rosnąca popularność omoto i jej coraz silniejsze związki z osobami ważnymi dla państwa. Co więcej wpływy wychodziły również poza granice Japonii. Omoto miało swoich zwolenników między innymi w Mandżurii i Mongolii. Oskarżenia dodatkowo potęgowały wciąż ukazujące się artykuły w gazecie. Najogólniej treści gazety zapowiadały nieuchronny koniec podziałów w religii na rzecz powstania zjednoczonej i uniwersalnej misji omoto. Z drugiej strony pobudki nacjonalistyczne i ciemna strona militarnej działalności omoto nie mogły pozostać bez reakcji państwa. W trosce o eliminowanie zagrożeń dla struktur władzy powstało oskarżenie oparte o obrazę majestatu cesarza i naruszenie prawa prasowego. W konsekwencji Deguchi został aresztowany. Jednak po paru miesiącach, gdy ruch omoto znacząco wycofał się z życia publicznego, został zwolniony za kaucją i pozostał pod nadzorem policji. Polityka cesarza zmusza zatem Deguchiego do zaprzestania propagowania swojej religii. Deguchi nie ma już czego szukać w Japonii. Okazją dla kontynuowania swoich misyjnych planów jest wyjazd do Mongolii. Wówczas sytuacja w Mongolii i Mandżurii była mocno napięta. W obu regionach kontrolowanych przez armię chińską toczyły się partyzanckie boje o wpływy terytorialne. Mimo wielu zagrożeń Deguchi podjął wyzwanie założenia w Mongolii suwerennego ośrodka religijnego. Argumentami „za” była wizja stworzenia niezależnego centrum, które pozbawione byłoby wpływów i kontroli Japonii oraz to, o czym raczej nie mówi się oficjalnie w środowisku aikido, czyli przejęcie wpływów na nowych terenach Azji Wschodniej. Warto wiedzieć, że w planach imperialistycznej Japonii pojawił się pomysł na odłączenie Mandżurii od wpływu Chin. Nowe tereny przejęte przez Japonię byłyby atrakcyjne pod względem zasobów naturalnych oraz stanowiłyby alternatywę kolonizacyjną dla przeludnionej Japonii. Wyprawa od samego początku niosła ze sobą wiele zagrożeń ze strony wojska chińskiego, gangów i nieprzychylnych lokalnych władców. Dalsze wydarzenia były efektem zbrojnych i politycznych rozgrywek pomiędzy Japonią, Chinami, Rosją, Mongolią i Mandżurią. Misja omoto w pewnym sensie została wykorzystana przez panującego w znacznej części Mandżurii chińskiego dyktatora Zhang Zuolin, w jego politycznej oraz zbrojnej walce o wpływy w Mongolii i Mandżurii. Pokrótce postaram się wyjaśnić ów mechanizm. Otóż wiele osób korzystało z leczenia, żywności i darów oferowanych najuboższym przez omoto i bezgranicznie wierzyło w siłę uzdrowienia Deguchiego. Był on dla lokalnych mieszkańców kimś wyjątkowym, porównywanym nawet do Dalajlamy czy Czyngis-chana. Stąd też osoba Deguchiego była politycznie potrzebna panującemu w Mandżurii dyktatorowi do manipulacji ludem i umocnienia swoich wpływów. Zhang Zuolin wyraził więc zgodę na eskortę misji omoto licząc na to, że w przyszłości powiązania z Deguchim pozwolą mu zwiększyć lokalne poparcie. Co więcej w późniejszym czasie pozwolił swojemu generałowi Lu Zhankui na sformowanie samozwańczej armii. Omoto miała działać w rejonach kontrolowanych przez różne siły zbrojne, w tym grupy bandyckie i rewolucyjne, a samozwańcza armia miałaby dbać o bezpieczeństwo organizacji. Zaproszenie i propozycja żołnierskiej eskorty od zwolennika omoto, emerytowanego oficera marynarki Yutaro Yano była okazją do wyjazdu Deguchiego z kraju, bo dawała nadzieję na bezpieczną misję. Yano mieszkał w Mandżurii w Shenyang, gdzie między innymi zajmował się handlem bronią i współpracował z Zhang Zuolin. W Japonii uznawany był za szpiega. Misja omoto miała przedostać się przez Mandżurię (Mongolię Wewnętrzną) do Mongolii, aby założyć tam obóz. Tak więc Deguchi i jego eskorta (początkowo w kilkuosobowym składzie m.in. Masazumi Matsumura i Nada Otokichi oraz przyłączający się w trakcie wyprawy: Kitamura Takateru i Toshiaki Takateru) opuszczają Japonię i wyruszają w pierwszej kolejności statkiem do Korei, a następnie pociągiem do Shenyang w Mandżurii. Wyprawie towarzyszy Morihei, który oprócz tego, że był zwolennikiem omoto to pełnił przede wszystkim funkcję osobistej ochrony Deguchiego. Rolą Yano i Lu, jak wspominałem wcześniej, było zapewnienie ochrony i eskortowanie grupy Deguchiego przez niebezpieczne tereny Mandżurii. Wydarzenia nabierają tempa w momencie, gdy Zhang zauważa niebezpieczeństwo w postaci ciągle rosnącej siły omoto na swoich terenach. Stopniowo do marszu przyłączali się nowi ludzi, a nawet byli wśród nich żołnierze. Liczebność misji po paru miesiącach wzrasta do blisko tysiąca osób. Zhang wzmocnienie pozycji Lu również uważa za zagrożenie dla swojej pozycji i w konsekwencji oskarża go o zdradę. W pewnym momencie marszu przejście misji w pobliżu sowieckich sił zbrojnych stacjonujących w pobliżu gór jest na tyle niebezpieczne, że muszą powrócić do Mongolii wewnętrznej i pozostać w miejscowości Tongliao do czasu rozpoczęcia negocjacji z armią sowiecką. W drodze powrotnej Lu wraz ze swoimi żołnierzami zostają schwytani i wymordowani, a misja Deguchiego po dotarciu do Tongliao otoczona z każdej strony, zostaje bez możliwości ucieczki. Z jednej strony otaczają ich siły Zhang, z drugiej wojska chińskie. Ostatecznie Morihei i członkowie omoto w nocy zostają pojmani do chińskiej niewoli oraz oskarżeni i skazani na śmierć. W bieliźnie i w kajdanach zostają doprowadzeni przed pluton egzekucyjny. Szczęśliwie w dniu egzekucji zgłoszono niesprawność zamka broni maszynowej. Egzekucja zostaje przełożona. Wokół skazańców zrobiło się głośno i sprawa dotarła do japońskiego konsula. Dzięki jej nagłośnieniu egzekucja została wstrzymana. Głównym powodem był fakt, że Chińczycy nie chcieli narazić się na skandal, który pociągnąłby za sobą konflikt dyplomatyczny z rządem Japonii. Deguchi i Ueshiba pod japońską eskortą wrócili do kraju. Obaj zostali oskarżeni za działalność na szkodę państwa i osadzeni w areszcie w Osace.

POWRÓT DO AYABE

Po szczęśliwym uratowaniu życia i warunkowym odzyskaniu wolności Morihei wrócił do Ayabe. Pozostał tam pod nadzorem policji. Otarcie się o śmierć i doświadczenia wyniesione z wyprawy otworzyły przed nim nową wrażliwość. Potrafił dostrzec i wyprzedzić zamiary atakującego. Coraz bardziej absorbowały go metody oczyszczania ciała i ducha energią dźwięków tzw. kotodama (tłum. duch dźwięku) oraz ćwiczenia oddechowe i rytuały tzw. misogi. Powoli odchodził od studiowania yagyu ryu i daito ryu. Morihei uważał, że budo powinno służyć rozwojowi człowieka. Scalił w oryginalnym i nowatorskim stylu stare zasady walki z finezją ruchów pozbawionych oporu i blokowania. Sztuka formalnie nazywana wcześniej aiki bujutsu stała się znana jako ueshiba ryu aiki bujutsu. W 1925 roku Ueshiba uległ słownej konfrontacji z pewnym oficerem marynarki. Dżentelmen ów uprawiał kendo i choć chciał zostać uczniem Morihei, to jednak pewne techniki miecza wydawały mu się niepraktyczne. Polemika nabrała przysłowiowych „rumieńców”. Ostatecznie doszło do weryfikacji teorii w realnym ataku drewnianym mieczem. Wydarzenie uznawane jest za przełomowe dla prawideł aikido. Morihei bronił się intuicyjnie wyprzedzając zamiary kendoki. Seria uników i wejść trafionych w zamiar ataku wprowadziło oponenta w stan bezradności. Ostatecznie oficer zrezygnowany uznał wyższość sztuki Ueshiby. Po tym wydarzeniu zachodzi przełom w rozumieniu zasad aiki. Zmiana opisywana jest jako satori (tłum. oświecenie) O`Sensei. W wywiadach Morihei przedstawiał to, jako doznanie nowej jakości budo i robił to w sposób mocno przejaskrawiony, oraz nasycony wieloma wręcz poetyckimi frazami. Skupię się na konkluzjach. Najogólniej Ueshiba widzi w sztuce aiki możliwość wspierania pokoju i miłości, odkrywa w budo koncepcję bycia częścią wszechświata oraz odrzuca materialne dążenia. Zmiana nazwy sztuki z aiki bujutsu na aiki budo ma wskazać nowy kierunek w sztuce walki. Pojęcie zwycięstwa polemizuje z sensem walki i nabiera nowej jakości. Wygrana według nowej filozofii nie ma znaczenia, a przegrana oznacza jedynie uświadomienie bezsensu walki. Ueshiba swoją sztukę oparł na zasadach harmonii z naturą i wszechświatem. Mówił: Nikt nie może mnie pokonać, bo jestem częścią wszechświata. Pokazy robiące ogromne wrażenie rozpoczynają propagowanie nowego systemu. Serię legend i opowieści o czarowniku z Ayabe rozpoczął judoka Nishimura, który znany był z awanturniczej postawy, gadatliwości i chęci sprawdzania się w walce. Będąc w Ayabe chciał przekonać się na własnej skórze o skuteczności nowej metody. Morihei zgodził się na konfrontację. Niekonwencjonalne techniki pozbawiły judokę równowagi, i przewrotnie wykończone uśmiechem Morihei, wprawiły go w zachwyt. Nishimura po tym wydarzeniu szeroko komentował: To zachwycające doświadczenie… sztuka walki, w której rzucasz przeciwnika z uśmiechem.

PRZEPROWADZKA DO TOKIO

Uczniami Morihei było wiele ważnych osobistości i mistrzów różnych sztuk walki (Isamu Fujita, Soyo Matsui, Kaizan Nakazato, Kikugoro Yonnosuki, Kiyhoshi Omeda, Hisao Kamata, Kikuo Kaneko, Hidetaro Kubota, Yukota Otsuki, Sogetsu Inagaki, Ginzo Oshikawa, Yoichiro Inoue, Kenji Tomiki i Nobubumi Abe), a wśród nich paru oficerów marynarki m.in. admirał Seikyo Asano i Isamu Takeshita. Znajomość z admirałem Takeshitą, który patronował już Jigoro Kano i Gichin Funakoshi miała ogromny wpływ na dalszy rozwój organizacyjny aikido. Takeshita zorganizował serię pokazów na które zapraszał ludzi ze świata kultury, biznesu i polityki. Doszła do skutku demonstracja sztuki aikido w Tokio m.in. w rezydencji byłego premiera Japonii Yamamoto Gonnohyoe (Gombei), w prestiżowej dzielnicy Aoyama oraz w dalszej kolejności na dworze cesarskim. Co więcej Morihei otrzymuje propozycję szkolenia gwardii cesarskiej, która w owych czasach składała się z prawie wyłącznie z judoków i kendoków z wysokimi stopniami (minimum 5 dan). Liczne rekomendacje dla sztuki Morihei powodują potrzebę szkolenie adeptów: Wojskowego Instytutu w Nakano, Wojskowej Szkoły w Toyama, Akademii Marynarki Wojennej oraz na Uniwersytecie Wojskowym w Yotsuya. Odbywa się to głównie na polecenie generała Makoto Miura, który notabene sceptycznie podchodził do nowej sztuki. Generał miał znacznie wcześniej do czynienia z daito ryu mistrza Takedy i uważał, że Morihei był zbyt pewnym siebie dorobkiewiczem. Dopiero po obejrzeniu prezentacji i przekonaniu się na własnej skórze staje się jednym z uczniów oraz mecenasem sztuki Ueshiby. Zwrócę uwagę, że szkolenie obejmowało również szpiegów. Po latach Morihei mocno żałował, że podjął się czegoś, co służyło przemocy i wojnie. W latach 20-tych Morihei zaczął odbywać liczne podróże, przez co nader często był nieobecny w Ayabe. Najczęściej odwiedzał Tokio, gdzie w gronie wpływowych ludzi miał możliwość prezentowania swoich umiejętności. Naturalnym stało się więc to, że notoryczna nieobecność w Ayabe znacznie osłabiła jego relacje z Deguchim. Morihei angażując się w liczne spotkania porzucił wiele zobowiązań względem omoto. Można przypuszczać, że oprócz częstych podróży to również admirał Takeshita, który nie był sympatykiem omoto stał się głównym ogniwem doprowadzającym do zwiększenia dystansu w relacjach między Deguchim i Ueshibą. Jego zaangażowanie w rozwój sztuki aiki było gigantyczne. Można śmiało powiedzieć, że wówczas pełnił czołową rolę w rozpropagowaniu sztuki Ueshiby. To on sprawił, że uczniami Morihei stawali się ludzie finansjery, urzędnicy, politycy i wojskowi. Logicznym posunięciem było więc to, że Morihei nie mógł przegapić okazji do spopularyzowania swojej sztuki. Przeprowadzka z Ayabe do Tokio była nieunikniona. Z relacji O`Sensei wynikało jednak, że nigdy nie doszło pomiędzy nimi do konfliktu, co więcej Deguchi miał nawet namawiać Ueshibę do tego, aby szedł własną i jedyną słuszną dla niego drogą budo. Tak więc wizyty w Tokio okupione częstymi i męczącymi podróżami ostatecznie zmobilizowały Morihei, aby przenieść się do stolicy na stałe. W 1927 roku przeprowadza się z całą rodziną do Tokio i zakłada pierwsze dojo w sali bilardowej w Pałacu Księcia Shimazu. Bardzo szybko okazuje się, że dojo jest zbyt małe dla coraz to większego grona uczniów. W 1930 roku Morihei przy wsparciu ludzi finansjery rozpoczyna budowę dużego dojo (składającego się z osiemdziesięciu mat) na obrzeżach Tokio w dzielnicy Wakamatsu Cho, okręgu Shinjuku. W planach oprócz nowego dojo jest również stworzenie systemu nauczania na bazie dużych organizacji. Na czas trwania robót zostaje założone tymczasowe dojo w Mejirodai w dzielnicy Toshima. W nim dochodzi do spotkania Morihei z wielkim i uznawanym w Japonii mistrzem. W 1930 roku wizytę składa mu Jigoro Kano twórca dużo bardziej znanego w owych czasach judo. Kano był mistrzem niezwykle chłonnym wiedzy. Wielokrotnie docierały do niego sygnały o konfrontacji uczniów Morihei z judokami i sumitami. W wielu przypadkach kończyły się one na korzyść sztuki aiki. Postanawia więc wybrać się do dojo w Mejirodai i obejrzeć prezentację. Techniki Ueshiby wywierają na nim ogromne wrażenie. Swoje uznanie wyraża słowami: Oto moje budo idealne. W późniejszym czasie Kano wysyła na nauki do Mejirodai swoich dwóch wybitnych uczniów: Jiro Takeda i Minoru Mochizuki. Od spotkania Morihei i Jigoro wielu praktyków judo podjęło nauki u Morihei. Warto wiedzieć, że paru z nich miało wysokie stopnie mistrzowskie 5-6 dan. Byli wśród nich także tacy, którzy chcieli sprawdzić realność aiki. Jednym z nich był zniesławiony judoka ze stopniem 6 dan Tetsuo Hoshi. Był porywczy, i co najgorsze dla budo również niezdyscyplinowany. W jednej chwili zrezygnował on z judo na rzecz sztuki Morihei. Posunął się nawet do demonstracyjnego zrzeczenia się swojego stopnia 6 dan w judo. Podczas jednej z demonstracji pozwolił sobie na gwałtowną próbę obalenia Morihei. Jak się można domyślić próba zakończyła się dla niego niepomyślnie. Mimo braku pokory nigdy nie został odsunięty przez Morihei. Niestety Tetsuo zapisał się niechlubnie w dziejach sztuk walki. W czasie II Wojny Światowej swoje umiejętności testował na jeńcach wojennych. Kara go nie ominęła, gdyż po wojnie w 1947 roku został osądzony jako zbrodniarz wojenny skazany i stracony.

OTWARCIE KOBUKAN DOJO

Morihei zyskiwał ogromne wsparcie od wpływowych ludzi rządu, biznesu, marynarki wojennej, policji i różnych instytucji państwowych. Dzięki takiemu układowi wzajemnych relacji w 1931 roku w Tokio w dzielnicy Wakamatsu Cho zostaje ukończone nowe dojo nazwane Kobukan. W uroczystej inauguracji udział wzięli przede wszystkim współtwórcy inwestycji: admirał Takeshita Isamu, generał Miura Makoto, kontradmirał Asano Kiyo, admirał Takahashi Sankichi, doktor Futaki Kenzo, Enomoto Harunosuke, komandor Gejo Kosaburo oraz studenci: Yoichiro Inoue, Hisao Kamada, Hajime Iwata oraz Mochizuki Minoru. W uroczystości uczestniczyła również żona Hatsu i syn Kisshomaru. Takeda był nieobecny. Najprawdopodobniej powodem nieobecności były zaległości finansowe na rzecz Sokaku. Dotyczyły one nieuregulowanych opłat rekrutacyjnych od nowo przyjmowanych uczniów. Takie postępowanie Morihei jest trochę niejasne. Status finansowy Kobukan był wysoki, bo z treningów korzystało wiele zamożnych rodzin. Czesne miesięczne wynosiło niemało, bo aż 30 jenów (wówczas była to równowartość 10 dolarów). Jedyne logiczne wytłumaczenie wskazuje na złe relacje Deguchiego z Takedą, które miałyby coraz bardziej odsuwać Morihei od Sokkaku. Dojo Kobukan rozkwitało. Każdy dzień w dojo rozpoczynał się od porannego zmywania tatami. Mimo wczesnej pory nie było problemów w postaci spóźnień na zajęcia czy samowolnego ich opuszczania. Treningi odbywały się z podziałem na sekcje: dwie do południa i jedna wieczorem. Ciężkie treningi od piątej rano do dwudziestej pierwszej oraz wszechobecna dyscyplina kształtowały opinię piekielnego dojo. Surowe zasady i reżim treningowy eliminował najsłabszych, nieangażujących się w trening oraz tych, którzy nie potrafili dostosować się do obowiązującej etykiety. Należeli również do nich ci, którzy nieodpowiednio zachowywali się w dojo i nie obdarzali należytym szacunkiem pracy Morihei i deshi. Dotyczyłyo to również obserwatorów i sponsorów, którzy wypraszani byli z sali np. za nieodpowiedni ubiór lub głośne rozmowy. Liczne rekomendacje spowodowały gwałtowny rozwój sztuki, która coraz bardziej zaczyna przyjmować charakter zorganizowanego działania. Stopniowo uczniowie mistrza zakładają kolejne dojo, czego konsekwencją jest uznanie Kobukan jako głównej siedziby organizacji Aiki Budo. Doszło nawet do tego, że liczba nowych studentów zmusiła Morihei do nałożenia wymogu posiadania przez przyszłego adepta listownego poręczenia własnych referencji od dwóch osób cieszących się nieposzlakowaną opinią. Bez wątpienia okres działania Kobukan to złote lata dla rozwoju sztuki aiki. Pojawiają się liczni mecenasi i wielbiciele sztuki, a w tym również sponsorzy. Ciekawostką jest to, że Morihei nie nazywał swoich technik. Te, które obecnie znane są pod nazwami: ikkyo, nikyo, sankyo, yonkyo, gokyo, shiho nage, irimi nage, yoko irimi itd. nie otrzymały nazw od mistrza. Terminy pochodzą od jego uczniów, którzy podejmowali się usystematyzowania poszczególnych technik. Podobnie nie istniała właściwie żadna metodyka nauczania. Ueshiba zrezygnował również z form kata. Uważał bowiem, że sztukę aiki nie wolno zamykać w jakiekolwiek ramy lub schematy techniczne. Nie było więc łatwo uczyć się technik demonstrowanych przez Morihei. Niektóre z nich pojawiały się spontanicznie, po czym znikały np. na parę tygodni. Na domiar złego język ze starojapońskim dialektem, którym posługiwał się O`Sensei połączony z licznymi nawiązaniami do mitologii japońskiej był trudny, lub nawet niemożliwy do zrozumienia. Mimo to jedna z uczennic Takako Kunigoshi podjęła się zilustrowania i opisania technik Morihei. Była nauczycielką i rozumiała problem pogłębiania wiedzy bez podręczników. Jak sama mówiła: Byłaby to wielka strata, żeby tak piękne ruchy nie zostały zachowane dla potomności. W 1933 roku zostaje wydany podręcznik Budo Renshu, a w 1935 roku nagrany jedyny znany przedwojenny film. Książka miała ponad dwieście czterdzieści stron i można było ją nabyć w Kobukan Dojo na zasadzie dobrowolnego datku. Pozwolę sobie na dygresję. Otóż nauczycielka Takako, która zainicjowała pomysł z podręcznikiem przyczyniła się również do tego, że Gozo Shioda rozpoczął uprawianie aikido. Historia w skrócie wygląda tak: dyrektor szkoły średniej Munetaka Abe do której uczęszczał Gozo zauroczony był rozmowami z Takako Kunigoshi. Pytanie Munetaki o źródło jej filozofii skierowało rozmowę do Ueshiby, którego była studentką. Dyrektor postanawia namówić ojca Gozo, aby zapisał swojego syna do Kobukan. Ostatecznie Shioda przybywa do dojo aby przyjrzeć się treningowi. Pełen temperamentu i młodzieńczego buntu nie dostrzega skuteczności w technikach. Morihei widząc frustrację siedemnastoletniego Shiody prosi by spróbował go zaatakować. Gozo mając już duże doświadczenie w judo przewrotnie zamiast chwytać spróbował kopnięcia. Historia kończy się tym, że powalony i zdezorientowany tym co się wydarzyło Shioda postanawia zostać wiernym uczniem Ueshiby. Nawiasem mówiąc nie tylko Shioda, ale wielu późniejszych wybitnych mistrzów rozpoczęło treningi w przedwojennym okresie, między innymi: Yoichiro Inoue, Isamu Takeshita, Hajime Iwata, Minoru Mochizuki, Aritoshi Murashige, Rinjiro Shirata, Kaoru Funahashi, Kenji Tomiki, Tesshin Hoshi, Tsutomu Yukawa, Hisao Kamada, Shigemi Yonekawa, Kiyoshi Nakakura, Zenzaburo Akazawa oraz Takako Kunigoshi. Pod koniec 1935 roku Morihei dzięki znajomości z Kenji Tomiki i oficerami policji w Osace uprawiającymi daito ryu uniknął aresztu w sprawie zarzutów związanych z działalnością w omoto. Ponownie była to duża akcja rządowa mająca na celu całkowite zlikwidowanie omoto. Zagrożenie dla stabilności władzy było ogromne. Omoto liczyło wówczas około dwóch milionów członków. Deguchi dysponował ogromnymi środkami finansowymi oraz szerokim poparciem. Na domiar złego wspierał również działania mandżurskiego wodza zmierzające do wyzwolenia Mandżurii spod wpływów Japonii. Przypomnę, że wówczas polityka Japonii nastawiona była na poszerzanie granic państwa w kierunku Azji Wschodniej, stąd też działania omoto ideologicznie stały w opozycji do planów rządowych. Aresztowania rozpoczęły się wczesnym rankiem od głównych siedzib omoto w Ayabe i w Kameoka. W wyniku działań policyjnych przeprowadzonych w kilku miastach wolność straciło ponad pięciuset działaczy. Oskarżenia pojawiły się również w odniesieniu do działalności Morihei. Wówczas pełnił on funkcję przewodniczącego w organizacji wspierającej sztuki walki, stworzonej przez Deguchiego tzw. Dai Nihon Budo Senyokai. W rzeczywistości organizacja skupiała i szkoliła w większości członków omoto. Zawiązanie Senyokai było koniecznością, a głównym celem było nadanie prawnego statutu dla wszystkich ośrodków szkoleniowych. Morihei w czasie aresztowań przebywał w Osace. Dzięki wspomnianej przyjaźni z Kenji Tomiki został ostrzeżony przez policję z Osaki. Ukrył się w domu szefa komisariatu Sonezaki i przeczekał zły czas. Dojo Kobukan również zostało sprawdzone pod kątem powiązań z omoto. Wcześniej z domu i z dojo roztropnie zostały usunięte i zniszczone pamiątkowe kaligrafie oraz wszystko to, co mogło wiązać Morihei z Deguchim. Ueshiba kończąc czterdzieści lat stanął w obliczu nieuchronnego wyboru swojego następcy, który godnie przejąłby obowiązki głowy szkoły. Morihei był zwolennikiem tradycyjnego przekazu rodzinnego. Kisshomaru miał wówczas 11 lat i był zdecydowanie za młody, aby podjąć tak ważną funkcję. Zresztą zainteresowania syna były dalekie od sztuki ojca. Podobnie jak Morihei w dzieciństwie Kisshomaru był wątły i bardziej przejawiał skłonność do nauki niż do treningu. Pozostawała jeszcze córka Matsuko, lecz była ona jeszcze panną. Matsuko w wyborze kandydata na męża musiała kierować się jego pochodzeniem i co dziś wydaje się rzadkością – sugestią rodziców. Miłość, a tym bardziej spontaniczny wybór partnera w ogóle nie wchodził w rachubę. Wśród potencjalnych kandydatów na męża było wiele ważnych osobistości i fascynatów sztuki Ueshiby. Jak łatwo się domyślić, kandydat musiał pochodzić z kręgów budo. Pod uwagę brani byli między innymi: Kenji Tomiki (judo i aikibudo), Minoru Mochizuki (judo, aikibudo, karate) i Yoshio Sugino (judo, aikibudo, kenjitsu i naginata). Ostatecznie Morihei widział jednak swojego następcę w osobie kendoki Kiyoshi Nakakura. Jak sam mówił: Aikibudo ma bliżej do kendo niż do judo. W 1932 roku doszedł do skutku ślub Kiyoshi z Matsuko. Dla oficjalnej nominacji Nakakura przyjął dziedziczone miano Morihiro Ueshiba. Niestety mimo dużego zaangażowania w postaci treningów aikibudo i kendo Nakakura ostatecznie zrezygnował z sztuki aikibudo. Jak sam wspominał: Nie byłem w stanie nawet zbliżyć się do poziomu subtelności technik Ueshiby. Po pięciu intensywnych latach spędzonych w Kobukan, Nakakura ostatecznie powrócił do kendo. Podobny los spotkał aranżowane małżeństwo, które w 1937 roku zostało zakończone rozwodem. Morihei tworząc swoją sztukę powoli oddalał się do Sokaku Takedy. Certyfikaty, które wystawiał poświadczały umiejętności daito ryu, jednak w praktyce meritum sztuki Morihei sugerowało jego uczniom coś innego. Przejawy tych różnic widać było w elementach techniki, jak również w określaniu nazwy sztuki Morihei. Od aioi ryu poprzez kobukai aikijutsu i aikibudo, aż po asahi ryu w nawiązaniu do dojo w wydawnictwie Asahi News w Osace. Chwilę zatrzymam się przy nim. Asahi News było miejscem kilku ważnych wydarzeń. Między innymi tam wykonane zostały pozowane fotografie do przedwojennej książki Morihei, oraz tam doszło do incydentu pogarszającego relację z Sokaku. Pozwolę sobie na przybliżenie ów wydarzenia. Otóż w związku z atakiem na prezesa gazety Osaka Asahi Newspaper oraz potencjalnymi zagrożeniami napaści przez prawicową organizację, ludzie z biura gazety mieli zostać przeszkoleni w samoobronie. Rekomendacja dwóch dziennikarzy Mitsujiro Ishii (dyrektor wydawnictwa Asahi News) oraz Taketora Ogata doprowadziła do zawarcia umowy z Morihei. Oprócz Morihei za szkolenie odpowiedzialny był również sumita Takuma Hisa, który w związku z awansem zawodowym został przeniesiony z Tokio do Osaki. Początkowo szkolenie obejmowało wyłącznie ludzi z ochrony. Z czasem fascynacji ulegli między innymi dziennikarze i redaktorzy. W ten sposób zebrała się spora grupa zapaleńców i potrzeba stworzenia dojo. I w tym miejscu powstał problem. Pracownicy wydawnictwa nie zostali poinformowani, że sztuka którą ćwiczyli wywodzi się z daito ryu. Wiadomość o powstaniu dojo ostatecznie dotarła do Takedy. Pewnego dnia, w 1936 roku obruszony tą sytuacją Sokaku odwiedza biuro gazety i ogłasza, że jest nauczycielem Morihei oraz, że w trybie natychmiastowym przejmuje obowiązki nauczania. Istotnie po tym incydencie Morihei zrezygnował ze szkoleń w wydawnictwie. Dalej jednak odwiedzał Osakę, co więcej wysłał tam paru wybitnych uczniów z misją założenia dojo. Byli to między innymi: Rinjiro Shirata, Tsutomu Yukawa, Kaoru Funahashi oraz Shigemi Yonekawa.

WIZYTY W MANDŻURII

W latach 1939-1942 Morihei kilkakrotnie wyjeżdżał do Mandżurii. Okazje do odwiedzenia Mandżurii po części wiązały się z pobytem tam uczniów, a po części wiązały się również z polityką imperialną Japonii. Otóż Mandżuria choć ogłoszona już wówczas niepodległym państwem, politycznie poddana była jednak kontroli japońskiego rządu. Jedną z metod politycznej okupacji było utworzenie uniwersytetu Kenkoku, który miał promować jedność i współpracę ludzi pochodzących z różnych terenów etnicznych. Niespokojne czasy w Mandżurii wymagały tworzenia komórek porządkowych składających się przede wszystkim z młodych ludzi. Japoński rząd wyszedł z inicjatywą pomocy w utrzymaniu ogólnego ładu społecznego w Mandżurii. W tym celu zaplanowano przeszkolenie między innymi policji i studentów uniwersyteckich przez renomowanych mistrzów japońskiego budo. Odpowiedzialność szkolenia spadła na ucznia Morihei – Kenji Tomiki. Od 1936 roku mieszkał on w Mandżurii, a od 1938 roku dostał powołanie do pełnienia roli wykładowcy i nauczyciela aiki budo na uniwersytecie Kenkoku. Tomiki choć zaczynał od judo u Jigoro Kano, to od spotkania Morihei w 1926 roku był pochłonięty studiowaniem sztuki aiki. Oprócz tego prowadził w Mandżurii prywatne dojo, w którym szkolił między innymi żandarmerię wojskową. W 1939 roku Tomiki zaprosił swojego nauczyciela do przeprowadzenia pokazowych lekcji aiki budo dla słuchaczy uniwersytetu, administracji i urzędników mandżurskich. W 1939 roku Ueshiba przybył do Mandżurii w celu publicznej demonstracji swojej sztuki. Przybliżę nieco ówczesne wydarzenia z słynnego pokazu, który dzisiaj określany jest walką z zawodnikiem sumo. Mianowicie, w ramach pokazu połączonego z wykładem Morihei zaprosił zgromadzonych do sprawdzenia swoich możliwości w obliczu zasad aiki. Wśród obserwatorów składających się głównie z urzędników był pokaźnych rozmiarów były zapaśnik sumo Tenryu. Ueshiba mając wówczas 56 lat ironicznie określił siebie starcem i zaproponował mu próbę siłową. Młody i pewny siebie Tenryu z doświadczeniem w sumo podjął się rywalizacji. Morihei zaproponował test polegający na wykręceniu lub zgięciu jego lewej, jak podkreślał słabszej ręki. Celem zadania było zmuszenie Morihei do utraty pozycji lub po prostu przesunięcie go. Nie dając rady Tenryu w końcu rozpaczliwie chwycił dwoma rękoma rękę Morihei. Próby siłowe ostatecznie kończą się upadkiem sumity. Tenryu opisywał później to czego doświadczył: Miałem wrażenie jakbym chwycił żelazny pręt … to było coś nowego, użyłem wszystkich swoich możliwości, a mistrz nie ruszył się nawet o cal … ostatecznie moje wysiłki i doświadczenie musiałem skupić na wykonaniu ukemi. Po całym zajściu sumita podjął się studiowania sztuki aiki. Nawiasem mówiąc, jeszcze kilku ze znanych mistrzów budo w podobny sposób rozpoczęło swoje nauki u O`Sensei. Nieco później wśród przysłowiowych „niedowiarków” był judoka Hideo Ohba przyjaciel Tomiki. Zasłynął on tym, że w czasie pokazów na 10-lecie niepodległości Mandżurii (uważając, że prawdziwy mistrz powinien obronić się przed mocnym atakiem) podjął się realnego atakowania O`Sensei, po czym przekonał się na własnej skórze o skuteczności sztuki aiki. Innym, który otrzymał lekcję pokory był również judoka Kenshiro Abbe z wysokim stopniem 5 dan. Ironiczna prośba o złamanie palca O`Sensei skończyła się spektakularnym upadkiem na podłogę. Również kendocy próbowali swoich sił. Najgłośniejsza była historia o Junichi Haga. Był on instruktorem Gwardii Cesarskiej ze stopniem 5 dan kendo i zapragnął realnie sprawdzić techniki miecza. Kilkakrotne próby ataku bokkenem kończyły się wyłącznie cięciem powietrza. Ostatecznie próba ta również pozbawiła mistrza kendo złudzeń co do realności technik obrony Ueshiby. Wszyscy, po praktycznej konfrontacji z O`Sensei zgodnie stwierdzali niezwykłą skuteczność nowej metody. W środowisku budo krążyło również powiedzenie, że normalny człowiek nie jest w stanie zrozumieć techniki Morihei. Wracając do Mandżurii, wizyty Ueshiby odbywały się okazjonalnie, ale zawsze skupiały wielu mistrzów z różnych sztuk walki między innymi: Sasaburo Takano (kendo), Goro Saimura (kendo), Hakudo Nakayama (kendo), Moriji Mochida (kendo), Takaji Shimizu (jodo), Chiyo Mitamura (tendo), Itsuro Munakata (judo), Sumiyaki Kotani (judo), Hajime Isogai (judo), Hideichi Nagaoka (judo), Masakichi Fujita (judo). Ostatnia wizyta w Mandżurii miała miejsce w 1942 roku z okazji wspomnianej wcześniej dziesiątej rocznicy jej niepodległości. Wspomniałem wcześniej, że wielu zamożnych ludzi, polityków, osób z dworu cesarskiego oraz mistrzów budo fascynowała sztuka Morihei. Znani ludzie nauki również należeli do grona studentów Ueshiby. Najsłynniejsi z nich to: Katsuzo Nishi i Kenzo Futaki. Katsuzo Nishi oprócz tego, że był inżynierem i współtwórcą pierwszego projektu metro w Tokio, to przede wszystkim był wielkim autorytetem w dziedzinie japońskiej medycyny naturalnej. Jego wkład w rozwój aikitaiso w kręgach aikido został nieco zapomniany. Zafascynowały go sferyczne i okrągłe ruchy technik Morihei i jak sam stwierdził: Energetyka takich ruchów musi wpływać pozytywnie na organizm. Podjął się treningu i rozpoczął studiowanie metod aktywowania funkcji organizmu poprzez ćwiczenia aikitaiso oraz styl życia zgodny z prawami natury. Najsłynniejszym ćwiczeniem opracowanym przez Nishi było tzw. kingyo undo (tłum. złota ryba). Niewiele osób wie, że to na jego koncepcjach wzorował się między innymi Koichi Tohei, a w późniejszych latach pierwszy prezydent Rosji Borys Jelcyn zrezygnował z leczenia w rodzimych klinikach na rzecz leczenia się w Japońskiej klinice stosującej metody Nishi. Drugim sławnym uczonym był lekarz Kenzo Futaki. Był kandydatem do Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii. Aikido rozpoczął trenować mając ponad sześćdziesiąt lat. Był poszukiwaczem metod leczenia opartych na oczyszczaniu organizmu m.in. poprzez stosowanie prawidłowej diety (brązowy ryż i woda) oraz gimnastyki zdrowotnej, kontemplacji i medytacji (misogi i chinkon kishin). Sztuka Morihei zaintrygowała go i postanowił zgłębić jej tajniki. Po paru latach praktyki prowadził zajęcia oczyszczające ciało i ducha w stowarzyszeniu Misogi no Renseikai.

POWSTANIE KOBUKAI I POWSTANIE NAZWY AIKIDO

Od 1939 roku rozpoczęto starania aby uznać Kobukan legalną instytucją. W 1940 roku Kobukan staje się organizacją Kobukai ze statusem prawnym uznanym przez Ministerstwo Zdrowia Japonii. Głównym powodem konwalidacji był formalny wymóg prowadzenia administracji i zarządzania finansami. Zarząd stanowili przede wszystkim ludzie związani z budo oraz ważne osobistości: Isamu Takeshita (prezes organizacji), Kenji Tomiki, Katsura Hayashi, Fumimaro Konoe, Maeda Toshitame, Takuo Godo, Kinya Fujita, Kozaburo Okada oraz Kenzo Futaki. Pojawił się również ministerialny wymóg zmiany nazwy. Sztuka Ueshiby miała w nazwie nawiązywać do tych, które znane były jako ścieżki rozwoju, a więc: kendo, judo i karatedo. W 1942 roku przyjęta została i wpisana do japońskiego rejestru oświatowego nowa nazwa: aikido.

II Wojna Światowa i wyjazd do Iwama

Kampanie wojenne prowadzone w latach XXX-tych przez japońskie wojska w Chinach i w południowo-wschodniej Azji zmusiły dobrze zapowiadających się uczniów i instruktorów do opuszczania dojo Kobukan i dojo Osaka. Wybuch II Wojny Światowej i przyłączenie się Japonii w 1941 roku do działań zbrojnych na Pacyfiku właściwie pustoszą wszystkie funkcjonujące sale treningowe. Część młodych uczniów dostała powołanie do wojska, a zagrożenia nalotami nie pozwalały na regularne treningi w dużych miastach takich jak Tokio i Osaka. Zresztą sale wyściełane materacami pełniły nową funkcję. Pozbawione naściennych kaligrafii i symboliki omoto w sytuacjach kryzysowych pełniły rolę tymczasowych noclegowni dla rodzin, które straciły swoje domy. Polityczno-ekonomiczne następstwa oraz zawieszenie działalności Budo Senyokai implikowały zamknięcie większości dojo. Na domiar złego pojawiły się problemy zdrowotne Morihei. Dolegliwości jelitowe na które zapadł stopniowo osłabiały jego organizm, powodując między innymi znaczny spadek masy ciała. Zły stan zdrowia osiągnął swoje apogeum w 1942 roku. Rekonwalescencja była koniecznością. Podstawowym zaleceniem lekarskim było wycofanie się z intensywnego życia. Najbardziej logicznym rozwiązaniem byłoby opuszczenie niebezpiecznego Tokio. Mimo wielu spraw, które wiązały Morihei z Kobukan Dojo. W 1942 roku podjął ostateczną decyzję o opuszczeniu stolicy. Podobno przysłowiową kropkę nad „i” postawiła narastająca liczba amerykańskich nalotów dywanowych. Morihei pozostawił dom oraz wszystkie sprawy Kobukan Kisshomaru swojemu asystentowi Minoru Hirai i przeprowadził się do Iwama w Prefekturze Ibaraki. Podobno odchodząc zobowiązał dwudziestojednoletniego Kisshomaru, aby dbał o dojo Kobukan i bronił jego dobrego imienia nawet za cenę swojego życia. Istotnie Kisshomaru heroicznie wywiązał się z powierzonego obowiązku, między innymi ugasił pożar wywołany nalotem. Choć ogień strawił okoliczne zabudowania i część dachu to główna część budynku została ocalona przed zniszczeniem. W 1942 roku mistrz zamieszkał w skromnej rolniczej chacie przebudowanej na potrzeby mieszkalne z budynku gospodarczego. Była to miejscowość Iwama, w której posiadał parę hektarów ziemi kupionej w 1935 roku. Już wtedy miał w planach ucieczkę od zgiełku dużego miasta i założenie dojo przy terenach rolniczych. Po przeprowadzce stan zdrowia Morihei był na tyle zły, że w 1943 roku nie pozwolił mu wyruszyć w podróż, aby uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych swojego mistrza Sokaku Takedy. Na szczęście Japońskie wsie były mało ważnym dla wojsk amerykańskich obiektem strategicznym i bombowce omijały je. Mozolnie życie Morihei w Iwama nabierało świeżości. Każdy nowy dzień rozpoczynała modlitwa, a mimo dolegliwości zdrowotnych treningi i uprawa roli wypełniały większość dnia. Przeplatały je rytuały misogi i kontemplacja kotodama. Mistrz mocno angażował się w uprawę roli. Podobno niezwykle widowiskowe i budzące podziw jego uczniów były prace z użyciem motyki, którą wymachiwał niczym mieczem. Rolnictwo od zawsze było pasją Morihei ale również koniecznością, bo wojna znacznie ograniczyła dostęp do żywności. Rolę sali treningowej pełniła stodoła. Zajęcia w pierwszych miesiącach odbywały się na podłodze z desek. Z czasem ułożono na niej 36 tatami. Brak materacy przyczynił się po latach do stworzenia opowieści o surowych treningach powodujących rany kolan i liczne siniaki. W dojo Iwama ćwiczyli między innymi: Minoru Mochizuki, Gozo Shioda, Koichi Tohei, Tadashi Abe i Kisshomaru. Iwama stało się więc z jednej strony miejscem powrotu do zdrowia, ucieczką od zagrożeń wojny i zgiełku dużego miasta. Z drugiej strony Morihei osiągnął to, czego od dawna pragnął, tj.: spokojne, rolnicze życie na wsi. Iwama bez wątpienia rozpoczęła nowy okres w dziejach sztuki aikido. Wojna mocno zmieniła Morihei. W swoich poglądach stał się wręcz pacyfistyczny. Od czasu wyprowadzenia się z Tokio porzucił szkolenia dla żołnierzy, agentów i służb mundurowych. Działania wojenne i wszechobecna przemoc wywołały u Morihei potrzebę wspierania pokoju na świecie. Mistrz widział w aikido uniwersalną metodę walki ze złem całego świata. Sztuka nabrała większej duchowości, a techniki stały się finezyjne i pozbawione rozwiązań siłowych. Jak wspomniałem już wcześniej, w wyniku działań wojennych na Pacyfiku w 1941 roku Kobukan i inne dojo opuszczali kolejni studenci. Na szczęście dla aikido pojawiali się również nowi zapaleńcy. Temat jest dość skomplikowany i obszerny. Ogólną konkluzją niech będzie fakt, że Iwama Dojo zaczęło pełnić funkcję głównej siedziby szkoły tzw. hombu dojo. I to właśnie tam zaczęli pojawiać się kolejni studenci. Początkowo byli to okoliczni mieszkańcy i członkowie omoto. Warto pamiętać, że Morihei nigdy nie zerwał z wierzeniami omoto, przy czym nie narzucał swoim uczniom obowiązku udziału w jej rytuałach. Z czasem powrócili również starsi studenci z większych miast Japonii. Zainteresowanych nazwiskami odsyłam do lektury dalszej części tego rozdziału, gdzie chronologicznie przedstawiam sylwetki bardziej, lub mniej znanych uczniów O`Sensei.

OKRES PO ZAKOŃCZENIU II WOJNY ŚWIATOWEJ

Czas wojny był bez wątpienia najtrudniejszym okresem dla aikido. Trudna sytuacja dotyczyła przede wszystkim drastycznego zmniejszenia liczby studentów. Wielu z nich zginęło w czasie wojny, lub po wojnie nie powróciło do swoich zniszczonych domostw. Ci, którzy ocaleli i wrócili do swoich stron w większości zajęci byli odbudową i nie mieli ani czasu ani środków by intensywnie trenować aikido. Japonia była w złej kondycji ekonomiczno-politycznej, a stolica tonęła w ruinach. Dodam, że bezpośrednio po zakończeniu wojny praktykowanie sztuk walki było w Japonii kontrolowane przez amerykańskie siły okupacyjne i sprzymierzoną armię Japońską. Okupant w żaden sposób nie dbał o to, aby aikido mogło rozwijać się. Przykładowo, w sali Kobukan, która dzięki staraniom Kisshomaru przetrwała działania wojenne niemal bez szwanku organizowano imprezy z tańcami. W Iwama mistrz dużo więcej uwagi poświęcał studiowaniu technik z bronią. To tam powstały dzisiejsze kanony technik aikijo i aikiken. Morihei nigdy nie dzielił aikido na formy z bronią i bez niej. Według jego koncepcji rozumienia technik w obu przypadkach zasady były takie same. Sugerował nawet, że broń nie może wpływać na stan aiki. W porównaniu do okresu przedwojennego w Iwama mistrz zmienił również sposób nauczania. Techniki były powtarzane, a uczniowie otrzymywali wyjaśnienia i konkretne wskazówki. Mistrz posługiwał się systematyką, która pozwoliła adeptom dostrzec różnice i podobieństwa między technikami. Trening nabrał powtarzalności, co widać było chociażby na zewnątrz dojo, gdzie znajdowały się przyrządy do doskonalenia suburi (makiwara do choku tsuki oraz stojak z gałęziami do tanren uchi). Ogromne zasługi w tworzeniu programu szkolenia należy przypisać Morihiro Saito. Stworzył on system wymagań dla osiągania kolejnych poziomów umiejętności. Okres powojenny oprócz jakościowych przemian w sztuce aikido charakteryzował się wieloma zmianami organizacyjnymi. Tuż po zakończeniu II Wojny Światowej odbyła się nieoficjalna narada Kobukai. Przedstawiono pomysły na organizacyjną odbudowę oraz omówiono plany na przyszłość. Między innymi wszedł w życie system stopni kyu i dan. Rozważano również utworzenie klas dla dzieci. Organizacja miała mieć nową nazwę Aikikai (tłum. aiki organizacja) oraz nowy zarząd. Zmiany musiały jednak nieco poczekać na realizacją. Hamowały je przede wszystkim regulacje zabraniające uprawiania sztuk walki wprowadzone przez siły sprzymierzone. Apropos zakazów jednym z planowanych ograniczeń, która na szczęście dla aikido nie weszła w życie było zupełne zerwanie z militarną tradycją Japonii. Po zniesieniu restrykcji w 1948 roku Aikikai zostało oficjalnie zarejestrowane jako stowarzyszenie. Morihei pragnął aby wszyscy uczniowie zaangażowali się w odbudowę tego, co tworzył przez całe swoje życie. Choć do 1949 roku zajęcia w Tokio były zawieszone, to efekt reorganizacji był widoczny. Stało się to głównie dzięki dużej ilości pokazów. W wielu przypadkach przeprowadzali je sami uczniowie bez udziału mistrza. Po pięciu latach od zakończenia wojny regularne treningi wróciły do Tokio uważanego za miejsce odrodzenia organizacyjnej siły aikido. Otwarcie na zewnątrz i rezygnacja z rekomendacji (poświadczenia dwóch osób) spowodowały wzrost liczebności nowych adeptów. Morihei od samego początku uważał demonstracje swojej sztuki za zbyteczne. Wychowany był w tradycyjnej relacji mistrz-uczeń, która wymagała jedynie zaangażowania i przekazu idei budo. Nie inaczej było w pierwszych latach po zakończeniu wojny. Jednak pacyfistyczny kierunek i wizja łączenia ludzi na całym świecie ostatecznie przekonują go do rozpoczęcia nowych pokazów. Co więcej rozmowy podejmowane wówczas przez jego bliskich uczniów na tematy związane z rozwijaniem aikido poza granicami Japonii także spotykały się z jego aprobatą. W pewnym momencie stało się to nawet pragnieniem mistrza. Pierwszą okazją wyjazdu do Europy było przystąpienie Japonii w 1951 roku do UNESCO. A pierwszym mistrzem propagującym aikido w Europie był Minoru Mochizuki, który w ramach japońskiej delegacji kulturalnej wyjechał do Genewy. Rozpoczął on studia w Paryżu, a przy okazji dawał pokazy we Francji i Szwajcarii. Parę miesięcy później Koichi Tohei odwiedza Amerykę, a dokładniej Hawaje. Nie było to proste. Wyjazd do kraju, z którym Japonia niedawno toczyła wojnę obarczony był wieloma restrykcjami. Co więcej atak japończyków na Perl Harbor pozostawił w pamięci amerykanów uprzedzenia. Propagowanie sztuki walki jako argument do odwiedzenia USA nie wchodził w rachubę. Pretekstem stało się zaproszenie od uczniów Katsuzo Nishi: Sadao Yoshioka i Norio Wakatake, którzy byli miłośnikami sztuki aikido, ale w Honolulu zajmowali się kwestiami profilaktyki zdrowia. Tak więc oficjalnie Tohei przypłynął na Hawaje, aby propagować system wspierania zdrowia nishi. Zaraz po nim w 1953 roku, w Europie pojawił się Tadashi Abe, a w Azji w Birmie Aritoshi Murashige i Kimio Kuroishi. W latach pięćdziesiątych budo Morihei było dojrzałe. Nic w tym dziwnego, bo w 1952 roku mistrz obchodził w Iwama pięćdziesięciolecie swojej praktyki. Podróże po Japonii stały się właściwie codziennością. Poprzez pokazy i wykłady Morihei starał się zdobyć dla aikido jak największą popularność. Zaproszeń do przeprowadzenia prezentacji aikido było tak dużo, że wielokrotnie musiał odmawiać. Z podróżami wiąże się ciekawa historia. Podobno towarzysze jego podróży musieli być czujni i bacznie obserwować mistrza. Subtelny i nie związany niczym Morihei potrafił w jednej chwili zmienić cel podróży. Zmieniając swoje plany zazwyczaj bez zapowiedzi znikał im z oczu zostawiając ich na dłuższą chwile z walizkami. Aikido było czymś nowym. Sztuka niosła ze sobą głęboki i uniwersalny przekaz. Pokojowa filozofia nie zachęcała do walki, lecz przewrotnie nakazywała powstrzymanie się od niej i w ogóle rezygnacją z wszelkiej przemocy. Wizja doskonalenia siebie w ten sposób przyjęła się na większości kontynentach. Unikatowość technik, a przede wszystkim bolesne dźwignie i wysokie rzuty były niemożliwe do powtórzenia bez dobrego nauczyciela. Obcokrajowcy zaczęli odwiedzać Morihei, bądź jego uczniów w różnych dojo w Japonii.

MORIHEI W FILMACH

W latach pięćdziesiątych telewizja stawała się ogólnodostępna. Dzięki temu do popularyzacji aikido znacznie przyczyniły się pierwsze powojenne filmy. Aikido pojawiło się w kilku produkcjach. Do największych należały: „Rendez-vous With Adventure” z 1958 roku (film dokumentalny zrobiony przez dwóch amerykańskich dziennikarzy, który został wyemitowany w amerykańskiej telewizji) oraz dokument „The Master of Aikido” z 1961 roku (film dokumentalny o Morihei wyprodukowany przez japońską telewizję NTV – Nippon Television). Uczniowie i zapraszani do dojo goście oraz obcokrajowcy upamiętnili mistrza na filmach. Dzisiaj możemy podziwiać Morihei na wielu filmach z różnych lat. Do najbardziej popularnych filmów należą te z: dojo w Wakayama (1952 rok), dojo Bansen Tanaki w Osace (1955 rok), Tokio z francuskim judoką Andre Nocquet w hotelu Chinzanso (1952 rok), pokazów dla amerykańskich żandarmów i policji w Tokio (lata 1957-58), pobytu na Hawajach w dojo Koichi Tochei (1961 rok), Iwama Dojo z Morihiro Saito (1964 rok), Hombu Dojo w Tokio (1958 rok, 1962 rok, 1967 rok). Ostatnia filmowa prezentacja odbyła się w Hombu Dojo w Tokio (1969 rok). Co jakiś czas w internecie pojawiają się również perełki w postaci nowych i dotychczas niepublikowanych filmów.

PAŃSTWOWE ODZNACZENIA DLA MORIHEI

W 1955 roku główne dojo zostaje z powrotem przeniesione do Tokio. Morihei postanowił jednak pozostać w Iwama. Warto wiedzieć, że Morihei w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych skutecznie wycofywał się z pełnienia organizacyjnych i formalnych funkcji oraz regulowania działalności Aikikai pozostawiając je w rękach Kisshomaru. W latach sześćdziesiątych mistrz w dalszym ciągu większość czasu spędzał na podróżach propagujących aikido. Powstawały nowe dojo, w których pojawiali się nowi uczniowie. Wkład w tworzenie uniwersalnych wartości i propagowanie pokoju na świecie został dostrzeżony przez władze Japońskie. Trzykrotnie został uhonorowany prestiżowymi odznaczeniami państwowymi. Najogólniej mówiąc przyznawane one były osobom, które miały znaczące osiągnięcia w różnych dziedzinach nauki, kultury, sztuki lub miały wybitne zasługi dla Japonii. W 1960 roku Morihei otrzymał pierwsze z wyróżnień tzw. Medal Honoru z Purpurową Wstęgą. W 1964 roku otrzymał kolejne wyróżnienie od japońskiego cesarza. Był nim Order Wschodzącego Słońca (IV klasa – złote promienie z rozetą). Ostatnim odznaczeniem był przyznany pośmiertnie w 1969 roku Order Świętego Skarbu (ilustracja 1.55).

MORIHEI I SHODO

Twórczość Morihei nie ograniczała się wyłącznie do sztuki walki. Mistrz przez całe swoje życie stworzył wiele kaligrafii w tradycyjnym zapisie kanji. Na zwojach i pergaminach zapisywane były głównie sentencje opisujące sztukę aikido, ale również hasła związane z ideami budo, mitologią japońską i wierzeniami omoto. Myślę, że należy w tym miejscu parę słów o tej części działalności mistrza. Przygoda z shodo (tłum. droga pisma, sztuka kaligrafii) zaczęła się już pod czujnym okiem matki. Nie mogło być inaczej, bo była ona wielbicielką sztuki. Praktyka kaligrafii traktowana była w Japonii nie tylko jako nauka pisania, lecz jako metoda wychowawcza i była wizytówką dobrego wykształcenia. Pierwsze znane prace Morihei pochodzą z początków fascynacji Deguchim. Kaligrafie powstawały spontanicznie, tj. uwieczniały ważne dla mistrza wydarzenia, lub okazjonalnie jako prezenty dla wpływowych osób, lub na ich specjalne zamówienie. W 1952 roku nastąpiło przełomowe wydarzenie dla shodo Morihei. Było nim spotkanie w Osace z nauczycielem kaligrafii Seiseki Abe. Ich drogi skrzyżowały się dzięki Kenzo Futaki. W skrócie wyglądało to następująco. Parę lat wcześniej, tuż przed wybuchem II Wojny Światowej Abe był na początku swojej drogi w shodo. Brakowało mu inspiracji i artystycznego natchnienia. Poszukiwał więc skutecznej metody oczyszczenia umysłu, która pozwoliłaby mu na zdobywanie nowych inspiracji. W tym celu dołączył do uniwersyteckiej grupy praktykującej misogi pod kierunkiem profesora Kenzo. Pewnego razu podczas zajęć Kenzo zademonstrował techniki aikido jako ruchową metodę regulowania oddechu. Seiseki odkrył, że sztuka aikido i sztuka kaligrafii mają ze sobą wiele wspólnego (podobieństwo dotyczyło przepływu ki, oddychania, koncentracji i pracy całego ciała wpływającego na ruch ręki). Seiseki zapragnął poznać Morihei. Okazja do spotkania mistrza nadarzyła się dopiero w 1952 roku, kiedy to Seiseki przypadkiem trafił na inaugurację dojo mistrza Bansen Tanaki w Osace. Od tego momentu połączyła ich bliska relacja. Morihei regularnie przebywał w Osace w dojo i w domu Seiseki (Ameno Takemusu Juku Dojo), gdzie studiował shodo i nauczał jednocześnie aikido. Dziś eksperci shodo jednoznacznie twierdzą, że w kanji Morihei widać dużo ekspresyjnego artyzmu, między innymi niepowtarzalną linię charakteryzującą się płynnością i dynamiką ruchu. Są też tacy, którzy w kaligrafiach mistrza widzą przepływającą energię ki. Najwięcej prac powstało w okresie powojennym, kiedy to wiódł spokojne życie w Iwama oraz cyklicznie odwiedzał dom Seiseki Abe w Osace. Sporo prac kanji powstało również w 1961 roku podczas czterdziestodniowego pobytu mistrza na Hawajach. Dzisiaj nie sposób zliczyć ile tak naprawdę kaligrafii wyszło spod ręki Morihei. Osobiście doliczyłem się ponad stu prac. A wiele jest takich, o których nie wiemy, a które znajdują się w prywatnych kolekcjach.

OSTATNIE LATA ŻYCIA O`SENSEI

Morihei ostatnie lata spędził w Iwama. Żył tam oddany rolniczej pasji i nieustannemu doskonaleniu sztuki aikido. Mógł sobie pozwolić na wygodne życie, jednak nigdy tego nie zrobił. Codzienne modlitwy i medytacja odbywały się wraz ze wschodem słońca około 5 rano (podobnie jak robiła to jego matka). W ciągu dnia zajmował się pracami w gospodarstwie i prowadził treningi. Jeśli musiał wyjechać z domu obowiązki przejmował Morihiro Saito. W Iwama powstały ostatnie warianty technik aikido, i to te rozwiązania są dzisiaj ćwiczone w większości dojo na świecie. Pamiętajmy jednak, że Morihei nigdy nie ograniczał się w żadnych ramach technicznych, a jego pragnieniem było, aby kolejne pokolenia ciągłe pracowały nad doskonaleniem aikido. Przykładem ewolucji sztuki były ostatnie lata życia mistrza. Ograniczenia fizyczne związane z wiekiem w żaden sposób nie hamowały jego geniuszu. Przewrotnie, słabe ciało warunkowało mu zmianę niektórych zasad kontroli. Mistrz wyprzedzał zamiary atakującego i stosował kontrolę pozbawioną bezpośredniego kontaktu fizycznego tzw. aiki nage. Techniki stały się krótsze, a rozległy zasięg ruchu rąk zastąpiony zasadami marui i meguri. Sztuka stała się jeszcze subtelniejsza, a wrażenie ulotności dodatkowo wzmagał wygląd mistrza ubranego w białe kimono i białą hakamę. Równolegle, w Tokio prężnie rozwijała się organizacja Kisshomaru. W 1967 roku nastąpiło uroczyste otwarcie nowego budynku Hombu Dojo (drewniany budynek został zastąpiony nowoczesnym budynkiem, obecnie budynek jest wyższy o dwa piętra, które zostały dobudowane w 1973 roku). Rozwój Hombu Dojo sprawił, że w ostatnich lata życia Morihei często przebywał w Tokio. Głównym powodem były okolicznościowe spotkania związane z otwarciem nowego budynku dojo. Wydarzenia nabierały tempa i zaangażowały wiele osób. Trudno byłoby je wszystkie opisać w ramach jednej książki. Najogólniej wielu mistrzów zakładało własne dojo zarówno w Japonii jak i na całym świecie. Tworzą się również niezależne organizacje. Przytoczę kilka nazwisk, które warto utrwalić chociażby z szacunku do ich wkładu w rozwój aikido na różnych kontynentach. I tak: Yoshimitsu Yamada i Mitsunari Kanai zawiązuje aikido w USA, Seichi Sugano w Australii, Masamichi Noro i Nobuyoshi Tamura we Francji, Kazuo Chiba w Wielkiej Brytanii, Mutsuharu Nakazono, Hirozaku Kobayashi, Hiroshi Tada, Katsuaki Asai, Toshikazu Ichimura w Europie. Oczywiście to nie wszystkie nazwiska. Wielu mistrzów pojawiało się na stażach organizowanych poza granicami Japonii. W styczniu 1969 roku w Tokio, z okazji obchodów Kagami Biraki odbywa się ostatni pokaz mistrza. W lutym 1969 roku zdrowie Morihei gwałtownie pogarsza się. Zapada decyzja o wykonaniu szczegółowych badań lekarskich. Pobyt w szpitalu nie trwał długo. Morihei mimo, że zdiagnozowano u niego raka wątroby nie chciał podjąć się operacji i zrezygnował również z leczenia w szpitalu. Morihei wiedział że umiera. Mimo to opuścił placówkę na własne żądanie. Chciał być w domu i blisko tego co kochał – swojego dojo. Przez parę tygodni pozostaje osłabiony w łóżku. Codziennie czuwają przy nim najbliżsi i uczniowie. Morihei umiera nad ranem 26 kwietnia 1969 roku w wieku 86 lat. Dzisiaj wszystkie dokonania mistrza, wkład w budowanie filozofii pokoju oraz piękno sztuki którą stworzył krótko opisuje tytuł O`Sensei (tłum. wielki nauczyciel). Według mnie każdy adept aikido używając tego tytułu ma obowiązek wiedzieć przez co mistrz przeszedł i czego dokonał w swoim bogatym życiu. Za giri należy również przyjąć hołd i pamięć oddawane podczas ukłonu w kierunku kamiza. Domo arigato O`Sensei.